Archiwa tagu: zwiedzanie

Słoń i Zamek

Elephan and Castle służy głównie do przesiadania się: z 29. linii autobusowych na dwie linie metra bądź pociąg. Podróżni wysiadają, przymykają oczy na obezwładniającą brzydotę i znikają w podziemiach metra. W średniowieczu w tym miejscu urzędowały cechy trudniące się rzeźbą w kości słoniowej. Sama nazwa miejsca może pochodzić z historii o człowieku, który zobaczył chmurę przypominającą słonia i zamek i tak nazwał pub, który się tutaj ulokował w XVIII wieku.

Dzisiaj Elephant and Castle nie ma nic z dawnej romantyczności. Króluje ryk samochodów i jęczenie autobusów. Wybudowane kilkadziesiąt lat temu centrum handlowe straszy ścianami z blachy falistej, rozproszone dookoła bloki zasłaniają ostatnie promyki słońca. Na ulicy panują fastfoody z hinduskim, chińskim, afrykańskim i – nie wiadomo jakim jeszcze – jedzeniem, roztaczające niezindentyfikowane zapachy. W cieniu baraków powyrastały półlegalne targowiska sprzedające to wszystko, czego nie można kupić na Chelsea i Regent Street. Dwa ronda, zawsze zakorkowane otaczają depresyjne przejścia podziemne, śmierdzące moczem i nie zachęcające do wędrówki. To miejsce w Londynie, które nie wyjątkowo wyszło miejscowym planistom i architektom. Znajomy Anglik nazywa ten plac „najbardziej nieszczęśliwym miejscem na ziemi”. Dopiero po wizycie na Elephant and Castle można się w pełni cieszyć pięknem Tamizy, surowością City czy bajecznością Notting Hill.

 

Super kręgle zapraszają…

 

Wyjątkowo nietypowe londyńskie targowisko.

 

Nikt nie pamięta już o dawnej sławie Słonia i Zamku

 

Ustronna knajpka prosto z Afryki.

 

 

Elephant and Castle: widok ogólny.

(13/03/2009)

Reklamy

Muzeum spełnionych marzeń

Nad Muzeum Memoriałem Kosmonautyki w niebo startuje rakieta postawiona na dziewięćdziesięciu dziewięciu metrowym postumentem. Na dole, w cokole maszerują Gagarin, Lenin i lud pracujący, ku lepszej przyszłości jaką jest podbój kosmosu. Samo muzeum zaczyna się wielką salą z pomnikiem Gagarina, stojącego dumnie w skafandrze na tle witrażu, prawie jak w kościele.

W muzeum jest naprawdę dużo ciekawych eksponatów do oglądania. Kapsuła, w której poleciała w kosmos Łajka. Biedna psina nie wróciła z powrotem, o czym dowiedziałem się dopiero w muzeum i w ten sposób zawalił się mój mały prywatny mit. Co gorsza, pogrzebawszy w internecie, gdy dowiedziałem się, że Łajka nie zdążyła zjeść 7mej porcji jedzenia, tej z trucizną (bo wrócić nie miała nigdy-takie było założenie), gdyż po prostu zdechła z przegrzania. Kapsuła Łajki jest wielkości pralki i przeraziło mnie, że w czymś  takim można podróżować w kosmos.
Obok w gablotach stoją dumnie wyprężone Biełka i Striełka, którym udało się wrócić już z kosmosu. Wypchane zwierzątka mają wyprzężone pazury i wytrzeszczone oczy, jakby to co zobaczyły, przeraziło je zupełnie.
Dalej już jest mniej makabrycznie. Świadectwo (gramota) Gagarina, chałupa Ciołkowskiego, który na wsi konstruował rakiety. Potem Luna3, która zrobiła pierwsza zdjęcia ciemnej strony księżyca. Są sojuzy (strach w czymś takim małym polecieć w kosmos, toto ma rozmiar przyczepy kampingowej!). No i stacje kosmiczne, łunochody, skafandry i przybory do siusiania, wszystko w co trzeba się zaopatrzyć przed podróżą w przestrzeń pozaziemską.
Teraz, gdy propaganda opadła i kolejny ekonomiści wyśmiewają koncepcje podróży pozaziemskich i wiadomo, że jesteśmy i będziemy długo długo samotni w tym wszechświecie. A dawna kosmonautyka przypomina, że każde marzenie może się ziścić, tak jak się spełniły marzenia i idee nauczyciela matematyki i fizyki z Kaługi, Konstantego Ciołkowskiego.

Muzeum Memoriał Kosmonautyki.

Metro: VDNKh

http://www.space-museum.ru/

Najlepsze dla: marzycieli i technomaniaków. I dla tych, co dalej wierzą, że Armstrong był na księżycu. Bo nie był oczywiście:-)