Archiwa tagu: Rosja

Zobacz: czerwone i czerwonawe

DSCN0385

DSCN0600

DSCN2128

DSCN4319

DSCN5514

DSCN7446

DSCN8387

DSCN9240

DSCN9364

CZERWONE I CZERWONAWE

1. łodź, Tajlandia, Koh Tao

2. wyjście pożarowe, Dania, Kopenhaga,

3. szkoła, Wietnam, Hoi An

4. grafiti, Boliwia, La Paz,

5. brama, Nowa Zelandia, Rotorua,

6. lampiony, Malezja, Mellaca,

7. ściana, Peru, Lima,

8. Demonstracja z okazji urodzin Stalina, Rosja, Moskwa,

9. stoisko z pamiątkami, Makao, Makao.

Reklamy

Moskiewskie abecadło

Pare miesięcy mieszkania w Moskwie postanowiłem podsumować w Moskiewskim Abecadle. Należy je brać pół żartem – pół serio, z odpowiednim dystansem, najlepiej zapijając Stolicznają i zakąszając ogórkiem ze śledziem.

A alkohol. ‚Wódka? Bez wódki ten naród sobie nie poradzi’ powiedział Chruszczow. Wódka powoduje, że ludzie przybierają maski. Jedni brzydsze, inni ładniejsze. I tutaj ukazuje się potwór, a tutaj rodzi się anioł.

B balet Rosjanie umieją robić jak mało kto na świecie. Czy Bolszoj, czy ludowy zespół Mossiejewa, trzeba zobaczyć i basta.

Cczarni” z Uzbekistanu, Tadżykistanu i Kirgistanu – ogromną fala imigrantów z byłych republik, zamiata ulice, pracuje na budowach i w hurtowniach. Rosjanie mają w pogardzie „czarnych” identycznie jak Anglicy mają w pogardzie swoją tanią siłę roboczą z Polski, Bangladeszu i Jamajki.

D dobroć i jej nieoczekiwane oznaki. A to pani w metrze wręczy balonik siedzącej obok biednie wyglądającej dziewczynie, a to ktoś się uśmiechnie do nieznajomej osoby na ulicy. Dobroć czasami zwycięża moskiewskie ponuractwo.

E edukacja. W Rosji trzeba wychowywać nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Zdaniem władzy człowiek bez edukacji się popsuje. Dlatego wszędzie można spotkać morały, puenty i pouczenia. „Drodzy pasażerowie, wsiadanie w biegu do pociągu to stres dla maszynisty i pasażerów”, „Pilnujmy dzieci, nie pozwólcie by wasze dzieci stały się inwalidami”.

F fałszywy przekaz. Bo z jednej strony Rosjanie brzydzą się swoim krajem, wstydzą obyczajów, i pragną Europy. A z drugiej strony są dumni ze swojej mocarstwowej historii, kochają swoje imperium i uważają, że pomimo uporządkowania i piękna Europy, oni by się tam udusili.

G gwar. Moskwa to hałas generowany przez 6- pasmowe autostrady w środku miasta, ryk klaksonów i pouczenia Policji wykrzykiwane przez megafony radiowozów. Hałas budujących się drapaczy chmur, reklamy odtwarzane przez głośniczki w witrynach sklepów. No i głośna zachodnia muzyka w restauracjach. I tak przez.całą dobę. Moskwa nie śpi nigdy.

H halucynacje. Gdy idę reprezentacyjnym Arbatem, widzę sklepy Ferrari, Gucci (i każda marka drogiego zegarka sie wystawia w Moskwie), myślę jak bardzo kapitalizm zapanował w Rosji. Rosja połknęła przynętę kapitalizmu bez zakąski, bez najmniejszego grymasu. A potem w przejściu podziemnym znajduję kalendarz „Stalin 2013”, zdaje mi się że mam halucynacje. Moskwa potrafi przyprawić o halucynacje.

I inastrancy czyli cudzoziemcy. Niedobrze, że przyjechali (problemy), źle że się interesują (mogą być jeszcze większe problemy), prawią komplementy (dziwne i podejrzane). Niech już wracają do siebie (to zostało z poprzedniego systemu). Inastrancy padają ofiarą Moskwy jak mało kto. Bo Moskwa zmienia każdego, czy się tego ma wolę i świadomość, czy nie.

J jadłodajnie typu ‚stołówka nr. 1’ – najlepsze w Moskwie miejsca, w których można zjeść relatywnie tanio i lokalnie. Od pielmieni (pierogów), poprzez blinczyki po kuricu z kartożkami (kurczak z frytkami).

K kuriaszczi, nie kuriaszczi, czyli wszystkie lokale mają miejsca dla palących i niepalących. Obyty moskwiczanin wybiera ‚dla palących’, bo stoliki dla niepalących dziwnym trafem są zawsze pomiędzy zmywalnią naczyń a WC.

L Lenin – jest wszędzie, w metrze, na skwerach i placach. Na Placu Czerwonym Lenin został obudowany ogromnym białym kokonem. Mówią że to remont, bo to dach przecieka. Ja myślę, że Dziaduszka się przepoczwarza z kokonu w motyla.

M mafia Dziada Hasana zastrzelili w biały dzień, obok Muzeum Czajkowskiego. Lepiej schodzić z drogi Maybachom parkującym na chodnikach i omijać blondynki eskortowane przez trzech ochroniarzy do Salonu Krasoty (Piękności)

N niepokorność wobec władzy. Czasami coś się dzieje na Triumfalnej Płoszczadi, pojawia się policja i wojsko, kogoś aresztują, ktoś krzyczy zza krat radiowozu, dziennikarze się kręcą dookoła i wtedy bogate blondynki podążające do bogatych restauracji na Twerskiej się denerwują, bo „pacany” znów zamknęli ulicę.

O ochrona. Ochroniarz jest synonimem bogactwa i gwarancją spokoju. dlatego każdy porządny sklep, firma ma ochroniarza.

P pieczątki, priglaszczenia, bumaszki, przepustki. Rosjanie kochają papierologię i traktują ją bardzo poważnie.

R ruch drogowy – samochód jest najważniejszy. Pieszy musi się nauczyć omijać ‚maszyny’ zaparkowane na chodnikach i przejściach dla pieszych i orientować w rozmieszczeniu przejść podziemnych.

S sosułki, czyli sople, które spadają z dachów zabijając pokaźną ilość osób każdego Roku. Dlatego w zimie nie chodzi się pod murami.

T Triumfalnaja Płoszczad. Stacja Metra z ponadnaturalnej wielkości figurami pionierów komunizmu. Jest tam pogranicznik z psem, którego trzeba obowiązkowo pogłaskać po pysku by, bronił Ojcowizny.

U uprzejmość jest zredukowana do minimum. W sklepie nie mówi się „proszę”, dziękuję czy „do widzenia”. Pchanie kogoś i przepychanie się w metrze, w sklepach, nawet w kolejce do filharmonii jest na porządku dziennym i akceptowalne. Po pewnym czasie człowiek nabiera pewnego rodzaju znieczulicy i gruboskórności. Myślę że pare lat spokoju i ludzie zaczną się uśmiechać do siebie.

W władza. Katarzyna II, Iwan Groźny, Lenin, Stalin … Rosja zawsze miała twardych i okrutnych władców. Może to kwestia klimatu, może kwestia ogromu kraju? W każdym razie o władzy Rosjanie nie dyskutują albo mówią wyłącznie dobrze.

Wysotki – siedem sióstr – budynków bardzo podobnych do naszego warszawskiego Pałacu Kultury. Są znakami historii. Ale młodzi moskwiczanie lubią je za styl i za to, że dodają kolorytu rosyjskiej stolicy (pal licho ideologia). Wysotki są świetnymi punktami orientacyjnymi, bez nich byłoby się łatwo zgubić w Moskwie.

Z zakuski, czyli zakąski. Dobre w czasie party biurowego. Najlepsze blińczyki z kawiorem, (naleśniki), ale i że śledziem dobre. I jakaś szynka gatunkowa, pomidory prosto z ogródka, ale ogórki kiszone (solienyje) przede wszystkim.

Prawie jak w domu

W cerkwi jest trochę jak w domu. Kościóły prawosławne są przytulne, nawet te wielkie katedralne mają w sobie ciepło i intymność. Już z zewnątrz różnią się od kościółów katolickich – strzelistych, wyniosłych, bojowych i twardo trzymających straż nad miastem czy wioską. Cerkwie są inne; złote kopuły, kolorowe, we wzory, gwiazdki czy księżyce, bardziej przypominają jakiś wystawny deser niż miejsce modlitwy. Też jak w domu, mają swój zapach, zwyczaje i mieszkańców. W środku jest ciemno, wybijają się tylko złocenia ikon i świeczników, panuje przedziwny zapach kadzidła różanego i lawendowego.

Alturysta_Cerkiew1
Już przy wejściu wita nas babka cerkiewna w Cerkiewnej Ławce, sprzedająca świeczki i święte obrazki. Pani ma ważną minę i typowo po rosyjsku się nie uśmiecha. W samym środku więcej się zwiedza niż przebywa jak w katolickim kościele. Tutaj jest widoczny ten ortodoksyjny związek człowieka z obrazem świętym. Wierni wchodzą, żegnają się kilka razy (tak porządnie, od podłogi do sufitu) i potem zaczynają pielgrzymkę dookoła świątyni, od obraza do obraza. Przed specjalnie ważnymi świętymi pali się świeczki, przed niektórymi wierni przystają na dłużej, czasami przytulają się do ramy, jakby chcieli im powierzyć swoje troski i kłopoty. Z tyłu czeka armia babek cerkiewnych, które wyrzucają dopalone świeczki, dbają o porządek i pilnują świętego nastroju. Czasami siedzi też ochroniach, ważny niezmiernie, niczym woźny w szkole. Po nabożeństwie babki cerkiewne wyciągają metalowe skrobaczki i inne chemiczne preparaty i szlifują marmurową podłogę, aby lśniła odpowiednio. Odkurzają obrazy i fornirują ramy.
Jak król zjawia się pop i śpiewa, błogosławi i odprawia śwęte czynności za uchylonym tylko częściowo dla śmiertelnych ikonostasem. Wszystko robi wrażenie obrzędu uporządkowanego, spokojnego a jednocześnie niezmiernie osobistego i żarliwego, trochę jak przy rodzinnym obbiedzie każdy ma swoje miejsce i swoją funkcję.
Najbardziej lubię odwiedzać cerkwie pod wieczór, kiedy wnętrze jest rozświetlone tylko świeczkami, w środku ciepło i przytulnie, wierni odprawiają swoje modły, gdzieś w oddali pop śpiewa swój akatyst, a ja stoję obcy (się przeżegnać bym porządnie, po prawosłanie nie potrafił), ale tolerowany. To trochę zwodnicze, bo kosciół prawosławny ma podobną historię nietolerancji, mowy nienawiści i wszczynania wojen jak prawie każda inna religia świata. Ale tak to jest z religiami, że ilekroć widzi się malownicze zewnętrzne obrzędy można zapomnieć o niezbyt człowieczym przesłaniu, które jest głoszone wśród pięknych ikon, dostojnych śpiewów i oparów kadzidła. Może więc dobrze że nie wiem, o czym prawi pop.

Estetyka nowej Rosji

Po zwiedzeniu urokliwego Kolmenskoje (http://alturysta.pl/babie-lato-w-carskim-sadzie/), dotarłem do czegoś co mnie zadziwiło i jednocześnie przeraziło. Otóż na krańcu parku, w szczerym polu stanął pałac. Wielki, drewniany, złocony i bogato malowany. Jak się dowiedziałem z opisów, budowla jest rekonstrukcją pałacu cara Aleksieja Mikołajewicza z XVIII wieku, wybudowana od początku zaledwie kilka lat temu.

DSCN5638

Cóż, robi wrażenie, aczkolwiek nie ma klimatu dawnego dworu, raczej wygląda na budynek – podróbkę w stylu góralskim, których pełno od Szczecina po Białystok.

DSCN5638

A w środku pokoje, piękne i wystawne. Zdjęcia mozna zobaczyć tutaj.
http://www.angelfire.com/pa/ImperialRussian/news/kolomenskoye.html
Obszedłem miejsce z szacunkiem, pooglądałem przewodników w strojach kniaziów i kniaziem, jak najbardziej z epoki (ale w przerwie rozmawiali przez swoje iphony) i poszedłem dalej zadumany.

DSCN5641

Nie trzeba dalej szukać, parę przystanków metra dalej można zwiedzić park Tsarycyno. Ogromny zespół pałacowy został zbudowany dla Katarzyny Wielkiej (której zresztą nie spodobała się pierwsza wersja pałacu i kazała ją zburzyć i przebudować). Tsarycyno wygląda jak nowe, bowiem zostało odbudowane w 2010 roku.

DSCN6630

DSCN6577

Można zwiedzić wnętrza, a można też pospacerować po pięknym parku, slalomem pomiędzy fotografującymi się parami młodymi i zwykłymi śmiertelnikami. Tak, fotografowanie jest ogromnym hobby Rosjan. Do zdjęcia można ustawić się prawie wszędzie: przy akwarium w teatrze, w teatrze, przy orkiestrze, przy kwiatkach, przy samochodzie.

foto

Są też sesje pozowane: rzucanie złotymi jesiennymi liśćmi, zbieranie kwiatów, czy karmienie wiewiórek.
Śluby to inna historia. Tak jak estetyka nowego pałacu Kolomenskoje, i odbudowanego Tsarytsyno wiele mówi o narodzie, tak i formuła ślubów świetnie charakteryzuje młode pokolenie.
Wiec musi być limuzyna. Nie zwykły mercedes. Bukiet na dachu,  ze złotymi obrączkami najlepiej wielkości kół ratunkowych. Moda ślubna jest bardzo barokowa. Panna młoda w falbankach, czasami z korona na głowie (no a co). Pan młody, w zależności od gustu, albo frak, albo co najmniej lśniący garnitur. No i dookoła orszak weselny; panie obowiązkowo w miniówkach (tu nie ma opcji, ze któraś z pań jest puszysta, one wszystkie są jak patyki), no i rozweseleni panowie popijający szampan z wódka (konieszna!) z plastikowych kieliszków. Potem rzucanie kopiejkami na szczęście i zakładanie kłódki na Lużkowym Moście. Most też musi być odpowiedni; nie ma miejsca na barierkach, wiec są rzędy stalowych drzew, na których młode pary zawieszają kolejne kłódki.
Rosja to inna estetyka, estetyka lśnienia i epatowania bogactwem. A może to tylko nasze zachodnie skrzywione spojrzenie? Może w kraju świętych ikon i szarości minionej epoki trzeba lśnić, by rozjaśnić mrok przeszłości?

Dwa imperia

W kwietniu 2008 wsiadłem na pokład samolotu Wizzair do Londynu Luton, aby zacząć zupełnie nowy rozdział życia. Zaczął się mój prywatny podbój imperium brytyjskiego. 4 lata i 4 miesiące później siedziałem na pokładzie Aeroflotu do Moskwy, rozpoczynając tym sposobem kolejny epizod: poznawania, oswajania i ujarzmiania kolejnej metropolii i mojego prywatnego romansu z imperium rosyjskim. Oczywiście, pół roku to za krótko by poznać Moskwę. 4 lata to za krótko by stać się miejscowym w Londynie. Ale staram się opisać przygody, zachwyty, a także to wszystko, co mnie poruszyło i zostawiło ślad w pamięci.

Moskwa i Londyn, dwie największe i najbardziej wpływowe metropolie Europy leżą na dwóch biegunach kontynentu. Obie mają i chwalebną przeszłość, ale także historię wstydu i hańby. Związane z Europa jak nigdy przedtem, a jednocześnie odwrócone plecami do Starego Kontynentu. Moskwa sprzedaje gaz do prawie całej Europy, ze wstrętem patrząc na zachodnie idee (oficjalnie, bo nieoficjalnie to Moskwianie bardziej szaleją za zachodem niż Londyńczycy). Londyn chce być finansowym centrum Europy, ale jednocześnie mówi: my i Kontynent, od lat sceptyczny do euro, Schengen i wszystkiego co pochodzi z Brukseli (nie dotyczy brukselek).

Gdy Londyn boryka się kolejny rok z kryzysem finansowym, Moskwa boryka się z kryzysem tożsamości, stojąc w przedziwnym rozdwojeniu pomiędzy wschodem a zachodem. I tak naprawdę to Londyńczycy jadą do Moskwy robić interesy, podczas gdy bogaci Rosjanie kupują kolejne luksusowe apartamenty w Londynie.
Do Londynu ściągają nacje z dawnego imperium brytyjskiego, próbując szczęścia w emigracji, czasami osiągając sukces, czasami lądując na dnie. Tak samo jak miliony Uzbeków, Tadżyków, Turków i Kazahów którzy przyjeżdżają do Moskwy szukając lepszej przyszłości. W obu miastach za sukces trzeba drogo zapłacić.

Londyn, cytowany w wielu filmach i książkach, od Olivera Twista do Harrego Pottera. Moskwa znana z powieści Bułhakowa, Dostojewskiego i fantastycznych  powieści Straż Nocna i Metro 2033. I gdy The Clash śpiewał „Londyn Calling”, DJ Smash śpiewa „Moskwa never sleeps”. Dajmy się porwać Londynowi i przyzwyczajmy sie do bezsenności w Moskwie.

Moskwa, leżąca nad rzeką Moskwą, założona w 1143 roku; 11,5 miliona mieszkańców na na 1081 kilometrów kwadratowych.
Londyn, położony nad Tamizą, założony w Roku Pańskim 43; 8,1 miliona mieszkańców na powierzchni 1500 kilometrów kwadratowych.

Welcome to London! Добро пожаловать в Москве!