Archiwa tagu: #pogoda

Irlandia: porozmawiajmy o pogodzie

Prawie trzy lata minely od ostatniego wpisu, zatem na rozgrzewkę porozmawiajmy o pogodzie. Temat prosty, intrygujący, a interesuje wszystkich. Tak to jest z pogoda w Irlandii, gdzie zdarza mi się przebywać już od półtora miesiąca. Jest bohaterką porannych opowieści przy kawie w pracy, pogawędek na przystankach autobusowych i toastów w pubach.

Geograficzne wytłumaczenie jest zrozumiałe: jak mieszka się na wyspie na wygwizdowiu Europy, z całym wściekłym Atlantykiem za miedzą, nic cię nie chroni od zmiennych nastrojów Posejdona (a raczej Fand, czyli celtyckiej bogini morza).

I tak jest. Tu słońce, tu deszczyk, a tutaj wichura. I wszystko w przeciągu godziny. Zmienność pogody jest legendarna, natomiast dla miejscowych jest to raczej aspekt, który trzeba zaakceptować i polubić, niż się przed nim chronić. Pada śnieg? Nie ma problemu, aby młodzieżowa drużyna rugby w Dublinie nie kontynuowała treningu na świeżym powietrzu. Mamy ulewę (taka, po której się trzeba wykręcić i wysuszyć), ale nie przeszkadza to dzieciom dalej bawić się na placu zabaw.

Kapryśność bogini Fand uczy pokory, ale też praktycznego podejścia do życia, a więc:

– parasolki się nie nosi, bo generalnie jak pada to i wieje, więc pada z boku,

– sklepy i restauracje mają na wyposażeniu kubełki ustawiane przy wejściu „by było gdzie stawiać parasolki”

– każdy murek czy żywopłot jest dobry, dlatego w Corku (w którym mieszkam obecnie) drogi są obmurowanie i zażywopłotowane. Przydaje się jak wieje sztorm z Atlantyku

– prognozę pogody sprawdza się na dzień naprzód, długoterminowe prognozy rzadko się sprawdzaja

– cieszyć się należy każdym dniem bez deszczu i bez wiatru, należy wyjść na zewnątrz i korzystać. Jutro może być gorzej.

Może dlatego Irlandczycy, tak bardzo oddaleni od reszty świata, tak bardzo w szponach żywiołów, potrafią się cieszyć tym co mają, nie czekając aż przyjdzie słońce.

Reklamy