Archiwa tagu: Makao

Zobacz: czerwone i czerwonawe

DSCN0385

DSCN0600

DSCN2128

DSCN4319

DSCN5514

DSCN7446

DSCN8387

DSCN9240

DSCN9364

CZERWONE I CZERWONAWE

1. łodź, Tajlandia, Koh Tao

2. wyjście pożarowe, Dania, Kopenhaga,

3. szkoła, Wietnam, Hoi An

4. grafiti, Boliwia, La Paz,

5. brama, Nowa Zelandia, Rotorua,

6. lampiony, Malezja, Mellaca,

7. ściana, Peru, Lima,

8. Demonstracja z okazji urodzin Stalina, Rosja, Moskwa,

9. stoisko z pamiątkami, Makao, Makao.

Reklamy

Każdy dzień jest szczęśliwy w Makao

Tłoczymy się na promie z jakimś pół tysiącem Chińczyków „z lądu” (mainlanders), jak mówią o nich pogardliwie mieszkańcy Hong Kongu i Makao. Jest gwar okropny, bowiem Chińczycy są istotami społecznymi, grupowymi, w których procesie poznawczym nie ma miejsca na kontemplację i spokój. Mijamy megabloki dzielnic Hong Kongu z obowiązkowymi dziurami w środku (nowe władze dostosowują miasto do zasad Feng Shui i na morze nie mogą się zwracać ściany, inaczej energia chi nie będzie płynąć prawidłowo), port i potem trochę morza, na horyzoncie widać prawdziwe Chiny, a my za godzinkę jesteśmy już na wyspie Makao. Prom przybija do nadbrzeża, Chińczycy lecą do centrów handlowych i kasyn, my zanurzamy się w pogmatwanych uliczkach. Jest schizofrenicznie, bo Makao wygląda trochę jak Portugalia, z żaluzjowymi oknami, starymi kościołami i portugalskimi napisami, ale z drugiej strony wszędzie chińskie kaligrafy, europejczyków jak na lekarstwo, no i wszędzie zapach sfermentowanego rybnego sosu, z którego składa się każda potrawa najliczniejszego narodu Azji.

mak1

Orient zresztą wypiera to co zostało z dawnej imperialnej Portugalii. Najsmutniejszym i najsławniejszym zabytkiem są ruiny katedry św. Pawła, wzniesionej na pięknym wzgórzu z widokiem na morze. Teraz z katedry została tylko frontowa ściana, przed którą robią sobie pamiątkowe zdjęcia tysiące chińskich wycieczek. Ze wzgórza już nie widać morza, zasłaniają je kiczowate gmachy kasyn i blokowiska, znaki czasu. Zadziwiające, zaledwie kilkanaście lat temu Portugalczycy przekazali Makao Chinom, a Europy zostało tutaj tak mało. Gorzej tylko w Hong Kongu, które już Anglików nie pamięta, tak szybko nastąpiło wyparcie starej kultury nową.

mak5

Schodzimy z egzystencjalnych tematów i pora na przekąski: najpierw chrupie  świńskie skórki, które namiętnie kupują wycieczki (nic specjalnego), a potem po-portugalskie słodkie bułeczki z budyniem w środku. Pycha. Nad stoiskiem wisi slogan: Każdy dzień jest szczęśliwy w Makao.

mak2

I pewnie dotyczy to i graczy, którzy z pasją przegrywają swoje troski, i kupujących którzy zapominają się wśród marmurów i szkła. my spacerujemy wolno (znów ta temperatura). Na starym skwerku, na którym pewnie ktoś tańczył fado, teraz młoda para robi sobie zdjęcia ślubne. Panna młoda w różu, pan młody w garniturze. Dalej, wśród zamkniętych kościołów jemy kolejną zupkę Wonton z pierogami,  spacerujemy drogą Świętego Antoniego (ciekawe jak nazwę przetłumaczono na język kantoński) aż nad drugi brzeg wyspy, do świątyni A-Ma, poświęconej bogini rybaków i żeglarzy – Mazu. Drapiemy się po kamiennych schodach, dookoła wiszą spiralne kadzidła, na ołtarzach – jak w Azji – znowu nieznani bogowie i boginie. Zastanawiamy się i pytamy Mazu, czego się nauczyliśmy podczas tej podróży? Współczucia? Zrozumienia? Spokoju wewnętrznego? Bogini Mazu nie odpowiada, a może nie nadąża z odpowiedzią, bo pojawia się kolejna chińska grupa, która dosłownie z wrzaskiem wypycha nas na zewnątrz. Dobrze, zadamy to samo pytanie Mazu następnym razem.

mak7