Archiwa tagu: co zmieścić do plecaka

Dookoła świata – pakowanie (1) – ciuchy

Jedną z naszych wątpliwości przed podróżą było pytanie, jak się można w ogóle spakować w tak długą podróż. Pamiętam moje próby „podróżowania lekko”, które kończyły się 20-kilogramową walizką. Pamiętam też weekendowe wyjazdy samochodem, podczas których pakowanie i rozpakowywanie bagażnika ze wszystkich akcesoriów trwało więcej niż podróż. W przypadku dalekich podróży korzystaliśmy z wielu zagranicznych stron internetowych, blogów i przewodników i w końcu stworzyliśmy własną listę rzeczy do spakowania. Ogólnie mówiąc zastosowaliśmy kilka zasad pomagających dobrać dobry zestaw odzieży i akcesoriów:
1. Sprawdź klimat w miejscu podróży. Jeżeli jedziesz w tropiki, nie bierz wełnianej czapki.
2. Dobierz warstwy ubrania według zasady „na cebulkę”. Podczas podróży po boliwijskim płaskowyżu temperatura w nocy spadała poniżej zera, ja nosiłem po dwa T-shirty, koszulę, sweter, polar i kurtkę. W Indochinach wystarczy jedna koszulka i krótkie spodenki przez większość czasu.
3. Pamiętaj, że rzeczy się szybko niszczą, blakną i się gubią. Nie bierz wartościowych ubrań, raczej praktyczne. Ponadto część ubrań można zostawić pod koniec podróży (miejscowi się ucieszą) i mieć więcej miejsca na prezenty!
4. To nie czas na goretexy, super membrany i buty jak na zdobycie Himalajów. Pamiętaj, że każdą brakującą część garderoby kupisz i w Azji i w Ameryce Południowej za połowę polskiej ceny.
5. Zostaw Louis Vitton i Dolce Gabbana w domu. Łącznie z super mądrymi zegarkami i koliami z diamentami. Nie jedziesz z rosyjską wycieczką do Hurghady. Im jesteś skromniej ubrany, tym mniej czepiają się Ciebie naciągacze, tym mniej zachęcasz złodziei do działania.
6. Nie bierz za dużo butów. My wprawdzie wzięliśmy specjalne trapery do chodzenia po górach, ale obciążały niezmiernie plecak i po pewnym czasie nabrały strasznego smrodku. Jedna para zakrytych butów wystarczy. Do tego ewentualnie sandały, albo klapki (jeżeli potrafisz wędrować kilometrami w klapkach).
Podróż zrewidowała teorię i po czterech miesiącach włóczęgi tak wygląda zawartość mojego plecaka.

Alturysta_ciuchy 1Przede wszystkim polecam kupno sakw na ubrania, nasze kupiliśmy w londyńskim Kathmandu. Te drobne gadżety nie tylko porządkują zawartość plecaka, ale też pomagają w szybkim znalezieniu potrzebnych części garderoby. Wystarczą trzy sakwy: jedna duża i dwie małe. Oto pełna lista odzieży:
a.) Sakwa 1 (20 x 25 cm)
– 5 T-shirtów
– T-shirt do spania

b.) Sakwa 2 (20 x 25 cm)
– 4 pary czarnych skarpetek
– 2 pary białych skarpetek
– 5 par majtek
– kąpielówki
– spodenki sportowe do ćwiczeń
– krótkie spodenki
– spodenki piżamowe
c.) Sakwa 3 (35 x 25 cm)
– polar
– dżinsy
– lekkie spodnie dresowe
– koszula z krótkim rękawem
– koszula z długim rękawem
– plastikowe ponczo przeciwdeszczowe
d.) Obuwie:
– buty sportowe
– sandały
– klapki
– czapka z daszkiem
W sumie 42 rzeczy. Dużo, czy mało? Po spakowaniu ciuchy wyglądają tak:

Alturysta_ciuchy 2
Jak już pisałem wcześniej, dobierając ubranie trzeba sprawdzić temperatury i częstotliwość opadów w miejscach docelowych. Ta lista była obszerniejsza w Ameryce Południowej, zwłaszcza w górach, gdzie temperatura spadała czasami do zera stopni Celsjusza. Wraz z lądowaniem w Azji z plecaka zniknęły:
– lekki sweter (ale uzupełniający się z polarem)
– czapka i szalik (potrzebne w Andach),
– lekkie buty górskie do trekkingu
– piżama (w Azji noce są gorące, dlatego korzystam z krótkich bokserek i T-shirtu)
– lekka kurtka przeciwdeszczowa (zostawiona w autobusie w Peru, mimo tak zwanej pory deszczowej zarówno w Ameryce jak i Azji, plastikowe ponczo wystarcza w zupełności).
Po trzech miesiącach podróży trzeba było wymienić spodnie (poszarpane w Chile), krótkie spodenki (poprzednie zżółkły), także niektóre T-shirty nie spełniały wymagań estetycznych. To samo z bielizną, która źle znosi ustawiczne pranie oraz suszenie.
Pranie
Niby sprawa prosta i banalna, ale nie zawsze łatwa do zrealizowania. Po przybyciu do nowego miejsca, pranie jest pierwszą sprawą do załatwienia. Są cztery rozwiazania:
1. Własne pranie – gdy są warunki, najtaniej zrobić to samemu, trzeba jednak mieć co najmniej dwa dni na wysuszenie rzeczy. Czasami jednak klimat jest tak uciążliwy, że pranie zamiast schnąć, gnije. Tak mieliśmy w najbardziej tropikalnych miejscach. Przy odrobinie samozaparcia można prać własnoręcznie, korzystając z profesjonalnej pralnii co parę tygodni, by odświeżyć materiały.
2. Pralnia – w wielu backpacerskich miejscach można skorzystać z tanich pralni, gdzie płaci się za kilogram prania. W Azji kosztuje to do dolara (3 zł) za kilogram i ładunek prania to średnio
2 – 2,5 kilograma na osobę. W Ameryce Południowej jest drożej  do 1,5 dolara za kilogram. Jest to w sumie kwota niewielka, a problem z głowy. (Uwaga, w niektórych krajach, pranie jest suszone na słońcu, dlatego nalezy się liczyć z tym, że rzeczy robią się wyblakłe). Standardowo pranie trwa 24 godziny
3. Pralnia samoobsługowa – popularna w Nowej Zelandii i Australii, oraz na przykład w Kuala Lumpur. Korzysta się z niej wtedy, gdy tradycyjnych pralni nie ma. W tym przypadku proszek trzeba mieć kupiony, płaci się za „wynajęcie” pralki i suszarki. Przykładowo, w hostelu w Nowej Zelandii pralka i suszarka samoobsługowa kosztowały około 4 dolary nowozelandzkie, czyli około 10 zł.
4. Pranie u gospodarzy/ znajomych. Korzystając ze społeczności Couchsurfing mieliśmy szczęście spać u innych podróżników, którzy znali nasze codzienne troski z autopsji. Często nawe nie zdążyliśmy poprosić, gdy padało pytanie: „a pranie chcecie sobie zrobić?”
Wszystko to na pewno brzmi strasznie przerażająco, tak jak brzmiało strasznie i dla mnie przed podróżą. Ale – jak się okazuje – można naprawdę czuć się dobrze i komfortowo mając niewiele mniej niż 50 sztuk odzieży. Niechcący udało się nam zrealizować zasady minimalistycznego stylu życia w praktyce. Wnioski? Po powrocie chciałbym mieć małą szafę na ubrania. Po to, aby nie zacząć obrastać rzeczami jak poprzednio. Myślę, że na miejskie warunki wystarczy tyle ubrań, by spokojnie przetrwać robiąc jedno pranie w tygodniu. Jak wyjdzie w przyszłośc, zobaczymy.
W drugiej części opiszę wszystkie akcesoria niezbędne do podróżowania (włączając te, które wyrzuciliśmy po drodze jako zbędne).

Reklamy