Archiwa kategorii: Europa

Tak bardzo zajęty

Podupadło trochę pisanie moje tutaj, bo tak się ostatnimi miesiącami rzeczywistość ułożyła, że zabrakło sił na życie i jego kontemplację. Ale jest lepiej, biorę się w garść i wracam do podróży i pisania o podróżach. A na razie poranne spojrzenie na Odrę. Widzimy wiele czarnych konturów, ale pojawiają się pierwsze kolory jakże cudownego świata. Pędzę na tramwaj.

Reklamy

Zobacz: rozdroża

tumblr_ni1akrizCb1r4lodjo1_1280

tumblr_ni1akrizCb1r4lodjo2_1280 tumblr_ni1akrizCb1r4lodjo3_1280

tumblr_ni1akrizCb1r4lodjo4_1280

tumblr_ni1akrizCb1r4lodjo5_1280

tumblr_ni1akrizCb1r4lodjo6_1280

tumblr_ni1akrizCb1r4lodjo7_1280

tumblr_ni1akrizCb1r4lodjo8_1280

tumblr_ni1akrizCb1r4lodjo9_1280

Rozdroża:

1. Wyspa Wight (Anglia)

2.Edynburg (Szkocja)

3. Porto (Portugalia)

4. Sighisoara (Rumunia)

5. Malmo (Szwecja)

6. La Paz (Boliwia)

7. Auckland (Nowa Zelandia)

8. Kuala Lumpur (Malezja)

9. Gijokastra (Albania)

Moskiewskie abecadło

Pare miesięcy mieszkania w Moskwie postanowiłem podsumować w Moskiewskim Abecadle. Należy je brać pół żartem – pół serio, z odpowiednim dystansem, najlepiej zapijając Stolicznają i zakąszając ogórkiem ze śledziem.

A alkohol. ‚Wódka? Bez wódki ten naród sobie nie poradzi’ powiedział Chruszczow. Wódka powoduje, że ludzie przybierają maski. Jedni brzydsze, inni ładniejsze. I tutaj ukazuje się potwór, a tutaj rodzi się anioł.

B balet Rosjanie umieją robić jak mało kto na świecie. Czy Bolszoj, czy ludowy zespół Mossiejewa, trzeba zobaczyć i basta.

Cczarni” z Uzbekistanu, Tadżykistanu i Kirgistanu – ogromną fala imigrantów z byłych republik, zamiata ulice, pracuje na budowach i w hurtowniach. Rosjanie mają w pogardzie „czarnych” identycznie jak Anglicy mają w pogardzie swoją tanią siłę roboczą z Polski, Bangladeszu i Jamajki.

D dobroć i jej nieoczekiwane oznaki. A to pani w metrze wręczy balonik siedzącej obok biednie wyglądającej dziewczynie, a to ktoś się uśmiechnie do nieznajomej osoby na ulicy. Dobroć czasami zwycięża moskiewskie ponuractwo.

E edukacja. W Rosji trzeba wychowywać nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Zdaniem władzy człowiek bez edukacji się popsuje. Dlatego wszędzie można spotkać morały, puenty i pouczenia. „Drodzy pasażerowie, wsiadanie w biegu do pociągu to stres dla maszynisty i pasażerów”, „Pilnujmy dzieci, nie pozwólcie by wasze dzieci stały się inwalidami”.

F fałszywy przekaz. Bo z jednej strony Rosjanie brzydzą się swoim krajem, wstydzą obyczajów, i pragną Europy. A z drugiej strony są dumni ze swojej mocarstwowej historii, kochają swoje imperium i uważają, że pomimo uporządkowania i piękna Europy, oni by się tam udusili.

G gwar. Moskwa to hałas generowany przez 6- pasmowe autostrady w środku miasta, ryk klaksonów i pouczenia Policji wykrzykiwane przez megafony radiowozów. Hałas budujących się drapaczy chmur, reklamy odtwarzane przez głośniczki w witrynach sklepów. No i głośna zachodnia muzyka w restauracjach. I tak przez.całą dobę. Moskwa nie śpi nigdy.

H halucynacje. Gdy idę reprezentacyjnym Arbatem, widzę sklepy Ferrari, Gucci (i każda marka drogiego zegarka sie wystawia w Moskwie), myślę jak bardzo kapitalizm zapanował w Rosji. Rosja połknęła przynętę kapitalizmu bez zakąski, bez najmniejszego grymasu. A potem w przejściu podziemnym znajduję kalendarz „Stalin 2013”, zdaje mi się że mam halucynacje. Moskwa potrafi przyprawić o halucynacje.

I inastrancy czyli cudzoziemcy. Niedobrze, że przyjechali (problemy), źle że się interesują (mogą być jeszcze większe problemy), prawią komplementy (dziwne i podejrzane). Niech już wracają do siebie (to zostało z poprzedniego systemu). Inastrancy padają ofiarą Moskwy jak mało kto. Bo Moskwa zmienia każdego, czy się tego ma wolę i świadomość, czy nie.

J jadłodajnie typu ‚stołówka nr. 1’ – najlepsze w Moskwie miejsca, w których można zjeść relatywnie tanio i lokalnie. Od pielmieni (pierogów), poprzez blinczyki po kuricu z kartożkami (kurczak z frytkami).

K kuriaszczi, nie kuriaszczi, czyli wszystkie lokale mają miejsca dla palących i niepalących. Obyty moskwiczanin wybiera ‚dla palących’, bo stoliki dla niepalących dziwnym trafem są zawsze pomiędzy zmywalnią naczyń a WC.

L Lenin – jest wszędzie, w metrze, na skwerach i placach. Na Placu Czerwonym Lenin został obudowany ogromnym białym kokonem. Mówią że to remont, bo to dach przecieka. Ja myślę, że Dziaduszka się przepoczwarza z kokonu w motyla.

M mafia Dziada Hasana zastrzelili w biały dzień, obok Muzeum Czajkowskiego. Lepiej schodzić z drogi Maybachom parkującym na chodnikach i omijać blondynki eskortowane przez trzech ochroniarzy do Salonu Krasoty (Piękności)

N niepokorność wobec władzy. Czasami coś się dzieje na Triumfalnej Płoszczadi, pojawia się policja i wojsko, kogoś aresztują, ktoś krzyczy zza krat radiowozu, dziennikarze się kręcą dookoła i wtedy bogate blondynki podążające do bogatych restauracji na Twerskiej się denerwują, bo „pacany” znów zamknęli ulicę.

O ochrona. Ochroniarz jest synonimem bogactwa i gwarancją spokoju. dlatego każdy porządny sklep, firma ma ochroniarza.

P pieczątki, priglaszczenia, bumaszki, przepustki. Rosjanie kochają papierologię i traktują ją bardzo poważnie.

R ruch drogowy – samochód jest najważniejszy. Pieszy musi się nauczyć omijać ‚maszyny’ zaparkowane na chodnikach i przejściach dla pieszych i orientować w rozmieszczeniu przejść podziemnych.

S sosułki, czyli sople, które spadają z dachów zabijając pokaźną ilość osób każdego Roku. Dlatego w zimie nie chodzi się pod murami.

T Triumfalnaja Płoszczad. Stacja Metra z ponadnaturalnej wielkości figurami pionierów komunizmu. Jest tam pogranicznik z psem, którego trzeba obowiązkowo pogłaskać po pysku by, bronił Ojcowizny.

U uprzejmość jest zredukowana do minimum. W sklepie nie mówi się „proszę”, dziękuję czy „do widzenia”. Pchanie kogoś i przepychanie się w metrze, w sklepach, nawet w kolejce do filharmonii jest na porządku dziennym i akceptowalne. Po pewnym czasie człowiek nabiera pewnego rodzaju znieczulicy i gruboskórności. Myślę że pare lat spokoju i ludzie zaczną się uśmiechać do siebie.

W władza. Katarzyna II, Iwan Groźny, Lenin, Stalin … Rosja zawsze miała twardych i okrutnych władców. Może to kwestia klimatu, może kwestia ogromu kraju? W każdym razie o władzy Rosjanie nie dyskutują albo mówią wyłącznie dobrze.

Wysotki – siedem sióstr – budynków bardzo podobnych do naszego warszawskiego Pałacu Kultury. Są znakami historii. Ale młodzi moskwiczanie lubią je za styl i za to, że dodają kolorytu rosyjskiej stolicy (pal licho ideologia). Wysotki są świetnymi punktami orientacyjnymi, bez nich byłoby się łatwo zgubić w Moskwie.

Z zakuski, czyli zakąski. Dobre w czasie party biurowego. Najlepsze blińczyki z kawiorem, (naleśniki), ale i że śledziem dobre. I jakaś szynka gatunkowa, pomidory prosto z ogródka, ale ogórki kiszone (solienyje) przede wszystkim.

Prawie jak Fogg

Gdzie najlepiej zacząć podróż dookoła świata? Jasne, że w Londynie. Można się spierać i dyskutować, które miasto bardziej wpływowe i piękniejsze, ale to Londyn jest pępkiem świata, leżącym i w Europie, a jednocześnie zapatrzonym w Amerykę i mającym swoje korzenie w Azji, Australii i Nowej Zelandii.
Pogoda w Londynie była typowa jak na zimę na Wyspach, czyli nie do zniesienia. Zimno, mokro, do tego jeszcze przenikliwy wiatr i pokaźna warstwa chmur ponad nami, czyniąca nastrój jeszcze bardziej ponurym. Na Piccadilly Circus kręciły się tłumy przemokniętych turystów, z których połowa próbowała dostać się na rozpoczynający właśnie Chiński Nowy Rok, a druga połowa próbowała się rozeznać w mapie metra, bo własnie z powodu awarii zamknięto linię metra (typowe) powodując niemałe zamieszanie.
Szybko wydostaliśmy się ze zdezorientowanych tłumów, bo mieliśmy zamiar odwiedzić dzisiaj tylko jeden adres w Londynie: Pall Mall, dom 104, The Reform Club. To słynne miejsce, z którego Fileas Fogg wyruszył w podróż dookoła świata. To miejsce istnieje naprawdę, symbolicznie chciał stamtąd wyruszyć Michael Palin w swoją telewizyjną podróż dookoła świata. Podróżnik nie został wpuszczony do środka, bowiem do klubu dla dżentelmenów nawet obecnie mają wstęp tylko prawdziwi dżentelmeni, z odpowiednimi dżentelmeńskimi koneksjami i dżentelmeńskimi kartami kredytowymi.Dlatego znaleźliśmy adres nie próbując nawet dostać się do środka, pstryknęliśmy fotkę i podążyliśmy dalej.

Alturysta_RTW fin
Poczucie niedosytu pozostało, bo rozpocząć podróż w tak burżuazyjny sposób nijak pasuje do naszej idei, więc wsiedliśmy z powrotem do metra by odwiedzić jeszcze raz londyńskie doki. Tutaj rozpoczynały się prawdziwe przygody; tutaj rekrutowano załogę Cutty Sark, tutaj robotnicy naprawiali żaglowce, które woziły drogocenne przyprawy z Indii i Ameryk. Nieopodal wieszano piratów, jeszcze trochę dalej grasował Kuba Rozpruwacz, a po drugiej stronie Tamizy rozrawiał Oliver Twist. Tak, Doki są najlepszym miejscem do wyruszenia w wyprawę dookoła świata. Przeszliśmy się kawałek, dalej smagani deszczem i wiatrem, pokłoniliśmy się legendarnemu pubowi The George, w którym żeglarze i robotnicy wymieniali się ofertami pracy i pomachaliśmy widocznemu z oddali Królewskiemu Obserwatorium na Greenwich z legendarnym południkiem zerowym i wsiedliśmy w metro do Lotniska Heathrow. Przygodę czas zacząć!