Wszystkie wpisy, których autorem jest Piotr

Dzielnice portowe (Sosence)

Dawniej do dzielnic portowych nie zaglądały grzeczne dziewczynki. Port londyński był oknem na świat a zarazem istotnym elementem potęgi Wielkiej Brytanii. Tutaj wyruszali w nieznane przyszli mieszkańcy Ameryki, tutaj rozładowano statki z niewolnikami. Tutaj poznawano zapach nowych przypraw, ważono zdobyczne złoto i klasyfikowano skarby wywiezione z Grecji, Syrii i Egiptu.

Teraz portowa sława Londynu została przyćmiona przez szybko rozwijający się przemysł lotniczy, więc dzielnice portowe stały się po części bezużyteczne. Oczywiście, dalej przypływają do Londynu kontenerowce i wielopiętrowe transatlantyki, ale to tylko procent tego, co cumowało tu drzewiej.

Dzielnice portowe – zresztą tak jak i cały Londyn – są przeróżne. Są niezwykle prestiżowa, tak jak doki Św. Katarzyny, z mieszkaniami wartymi miliony funtów, czy równie posh doki Grenlandzkie będące wyznacznikiem statusu społecznego. Na dawnym Wybrzeżu Kanaryjskim (Canary Wharf) rozrosło się obecne finansowe centrum Europy. Wieczorami puby wypełniają się panami i paniami w garniturach, oblewającymi kolejne zarobione miliony/tysiące.

Tamiza

Ale są też doki Woolwich, dzielnica Deptford, okolice doku Króla Jerzego V, w których złe fatum dalej rządzi. Tutaj jest najwięcej mieszkań czynszowych, imigrantów. Jest biednie i niebezpiecznie, nawet w środku dnia. Tutaj można znaleźć podejrzane magazyny, fabryczki. Tutaj jest wielka hurtownia chińskiego jedzenia, w której rozładowywane są codziennie nowe kontenery posiłków wędrujących do tysiąca chińskich knajp.

Wszystko w zasięgu dobroczynnej i nieujarzmionej Tamizy, kapryśnej i zmiennej. Rzeki zawsze wzburzonej, w ciągłym biegu. Poddająca się oceanicznym pływom zmienia swój poziom 9 metrów w czasie doby, raz to zalewając swoje koryto po brzegi, aby po paru godzinach odsłonić piaszczyste dno, w którym uliczni artyści rzeźbią zamki, wieloryby, fortepiany i potwory, ku uciesze publiczności. Górą jadą pociągi, wypluwając na kilkunastu stacjach miliony przyjezdnych, dołem swoje potoki prowadzi metro. A na niebie kolejne Boeingi otwierają podwozia przed lądowaniem. Tamiza nigdy nie odpoczywa, tak jak Londyn nigdy nie zasypia.

Fortepian w Tamizie

Londyn, Dzielnica Docklands.

Metro: Overground Wapping. Można się też przejechać kolejką DLR ze stacji Bank chociażby do Greenwich, albo linią na Woolwich, aby z okien zobaczyć resztki prawdziwych doków.

Reklamy

Muzeum spełnionych marzeń

Nad Muzeum Memoriałem Kosmonautyki w niebo startuje rakieta postawiona na dziewięćdziesięciu dziewięciu metrowym postumentem. Na dole, w cokole maszerują Gagarin, Lenin i lud pracujący, ku lepszej przyszłości jaką jest podbój kosmosu. Samo muzeum zaczyna się wielką salą z pomnikiem Gagarina, stojącego dumnie w skafandrze na tle witrażu, prawie jak w kościele.

W muzeum jest naprawdę dużo ciekawych eksponatów do oglądania. Kapsuła, w której poleciała w kosmos Łajka. Biedna psina nie wróciła z powrotem, o czym dowiedziałem się dopiero w muzeum i w ten sposób zawalił się mój mały prywatny mit. Co gorsza, pogrzebawszy w internecie, gdy dowiedziałem się, że Łajka nie zdążyła zjeść 7mej porcji jedzenia, tej z trucizną (bo wrócić nie miała nigdy-takie było założenie), gdyż po prostu zdechła z przegrzania. Kapsuła Łajki jest wielkości pralki i przeraziło mnie, że w czymś  takim można podróżować w kosmos.
Obok w gablotach stoją dumnie wyprężone Biełka i Striełka, którym udało się wrócić już z kosmosu. Wypchane zwierzątka mają wyprzężone pazury i wytrzeszczone oczy, jakby to co zobaczyły, przeraziło je zupełnie.
Dalej już jest mniej makabrycznie. Świadectwo (gramota) Gagarina, chałupa Ciołkowskiego, który na wsi konstruował rakiety. Potem Luna3, która zrobiła pierwsza zdjęcia ciemnej strony księżyca. Są sojuzy (strach w czymś takim małym polecieć w kosmos, toto ma rozmiar przyczepy kampingowej!). No i stacje kosmiczne, łunochody, skafandry i przybory do siusiania, wszystko w co trzeba się zaopatrzyć przed podróżą w przestrzeń pozaziemską.
Teraz, gdy propaganda opadła i kolejny ekonomiści wyśmiewają koncepcje podróży pozaziemskich i wiadomo, że jesteśmy i będziemy długo długo samotni w tym wszechświecie. A dawna kosmonautyka przypomina, że każde marzenie może się ziścić, tak jak się spełniły marzenia i idee nauczyciela matematyki i fizyki z Kaługi, Konstantego Ciołkowskiego.

Muzeum Memoriał Kosmonautyki.

Metro: VDNKh

http://www.space-museum.ru/

Najlepsze dla: marzycieli i technomaniaków. I dla tych, co dalej wierzą, że Armstrong był na księżycu. Bo nie był oczywiście:-)

 

Dwa imperia

W kwietniu 2008 wsiadłem na pokład samolotu Wizzair do Londynu Luton, aby zacząć zupełnie nowy rozdział życia. Zaczął się mój prywatny podbój imperium brytyjskiego. 4 lata i 4 miesiące później siedziałem na pokładzie Aeroflotu do Moskwy, rozpoczynając tym sposobem kolejny epizod: poznawania, oswajania i ujarzmiania kolejnej metropolii i mojego prywatnego romansu z imperium rosyjskim. Oczywiście, pół roku to za krótko by poznać Moskwę. 4 lata to za krótko by stać się miejscowym w Londynie. Ale staram się opisać przygody, zachwyty, a także to wszystko, co mnie poruszyło i zostawiło ślad w pamięci.

Moskwa i Londyn, dwie największe i najbardziej wpływowe metropolie Europy leżą na dwóch biegunach kontynentu. Obie mają i chwalebną przeszłość, ale także historię wstydu i hańby. Związane z Europa jak nigdy przedtem, a jednocześnie odwrócone plecami do Starego Kontynentu. Moskwa sprzedaje gaz do prawie całej Europy, ze wstrętem patrząc na zachodnie idee (oficjalnie, bo nieoficjalnie to Moskwianie bardziej szaleją za zachodem niż Londyńczycy). Londyn chce być finansowym centrum Europy, ale jednocześnie mówi: my i Kontynent, od lat sceptyczny do euro, Schengen i wszystkiego co pochodzi z Brukseli (nie dotyczy brukselek).

Gdy Londyn boryka się kolejny rok z kryzysem finansowym, Moskwa boryka się z kryzysem tożsamości, stojąc w przedziwnym rozdwojeniu pomiędzy wschodem a zachodem. I tak naprawdę to Londyńczycy jadą do Moskwy robić interesy, podczas gdy bogaci Rosjanie kupują kolejne luksusowe apartamenty w Londynie.
Do Londynu ściągają nacje z dawnego imperium brytyjskiego, próbując szczęścia w emigracji, czasami osiągając sukces, czasami lądując na dnie. Tak samo jak miliony Uzbeków, Tadżyków, Turków i Kazahów którzy przyjeżdżają do Moskwy szukając lepszej przyszłości. W obu miastach za sukces trzeba drogo zapłacić.

Londyn, cytowany w wielu filmach i książkach, od Olivera Twista do Harrego Pottera. Moskwa znana z powieści Bułhakowa, Dostojewskiego i fantastycznych  powieści Straż Nocna i Metro 2033. I gdy The Clash śpiewał „Londyn Calling”, DJ Smash śpiewa „Moskwa never sleeps”. Dajmy się porwać Londynowi i przyzwyczajmy sie do bezsenności w Moskwie.

Moskwa, leżąca nad rzeką Moskwą, założona w 1143 roku; 11,5 miliona mieszkańców na na 1081 kilometrów kwadratowych.
Londyn, położony nad Tamizą, założony w Roku Pańskim 43; 8,1 miliona mieszkańców na powierzchni 1500 kilometrów kwadratowych.

Welcome to London! Добро пожаловать в Москве!