Wszystkie wpisy, których autorem jest Piotr

Mury Watykanu

Watykan to przede wszystkim twierdza. Wysokie mury otaczajace państwo, strażnicy, bramki, kontrole. Wydaje się, że na dodatek jest to twierdza oblężona.
Zwiedzamy słynny z transmisji telewizyjnych Plac Świętego Piotra, z olbrzymimi figurami apostołów no i z najsłynniejszą świątynia na świecie. Po kolejnym prześwietlaniu i obmacaniu przez ochronę dostajemy sie do środka. Jest ciemno, pusto i jakoś szaro. Turyści biegaja z kijkami selfie i nie zważają na parę osób, które starają się skupić na modlitwie. Wychodzimy z mieszanymi uczuciami, bez świateł, kamer i purpuratów bazylika wygląda jak każdy inny kościół w Rzymie, tylko gigantycznych rozmiarów.
Czas na Kaplicę Sekstyńską. W grudniu nie ma kolejek do Muzeum Watykańskiego, ale jest kolejne prześwietlanie i kolejni zniecierpliwieni strażnicy.
W środku jest jak w IKEA- aby dojść do sławnej kaplicy trzeba przebyć ścieżkę zdrowia przez całe Muzeum Watykańskie. Są więc mumie i posążki bóstw egipskich, są bogowie z mitologii greckiej i rzymskiej, a na końcu dopiero Rafael i sztuka chrześcijańska. Tutaj przyśpieszamy, tu stajemy zdumieni (jaki iście filmowy korytarz z mapami!), a do Kaplicy Sekstyńskiej ciągle długa droga.
image

Przebiegamy przez galerię dziwnej sztuki nowoczesnej i jest już sama kaplica. Nie jest zbyt wielka, raczej wielkości sali gimnastycznej. W środku tłum ludzi. Ale freski robią wrażenie ogromne. Od stworzenia Adama, przez przejście przez morze Czerwone po przerażający Sąd Ostateczny. Jak w komiksie, krok po kroku widać historię przyjaźni boga i człowieka. A na dole my maluczcy, przepychajacy sie na ławkach, próbujący zrobić fotkę komórka (a strażnicy krzyczą), wykrzywiający głowy i wykręcający szyje. Najrealniejszy obraz kontaktu sacrum – profanum.

Reklamy

Tak bardzo zajęty

Podupadło trochę pisanie moje tutaj, bo tak się ostatnimi miesiącami rzeczywistość ułożyła, że zabrakło sił na życie i jego kontemplację. Ale jest lepiej, biorę się w garść i wracam do podróży i pisania o podróżach. A na razie poranne spojrzenie na Odrę. Widzimy wiele czarnych konturów, ale pojawiają się pierwsze kolory jakże cudownego świata. Pędzę na tramwaj.

Posłuchaj: dźwięk dżungli w wielkim mieście

Dzisiaj dźwięk azjatyckiej dżungli. Rezerwat Bukit Timah znajduje się prawie w centrum miasta, można do niego dojechać klimatyzowanym autobusem. Potem kończą się luksusy, trzeba się wspinać w ukropie pod górę. Sprawę pogarsza wściekła wilgotność powietrza, w której nie schnie nic. Dżungla nie jest wielka, pełno było w niej weekendowych wycieczek i Azjatów chodzących tyłem. Z jakiegoś powodu chodzenie tyłem jest zdrowsze niż chodzenie przodem, pewnie ten trend dojdzie do Europy niebawem. Na szczycie wzgórza niewiele. Jak na Ślęży – nadajnik radiowy i tłumy jedzące kanapki i wyjadające nudle z plastikowych pudełek. Ciekawsze były boczne ścieżki, na których udało mi się nagrać nieskażony pobliskimi autostradami, samolotami i przemysłem dźwięk.