Całe piękno i udręka podróżowania…

Oglądam po raz setny zdjęcia, słucham dźwięków przypominających mi o odwiedzonych miejscach. Ze zdjęciami sprawa jest trudna; zbyt wiele obrazów rozprasza umysł, pozostają landszafty i pocztówki kolejnych zabytków z listy UNESCO. Trudno wybrać to najwłaściwsze zdjęcie; czy widok Andów z pomarańczowego balkonu w Huaraz jest odpowiedni? A może zdjęcie śmierdzącego królewskiego owocu duriana? A może ten autobus, który zepsuł się nocą na przełęczy w Laosie? Jak trudno wybrać to najważniejsze miejsce, obraz zdarzenie. Dźwięki własnoręcznie nagrane są łatwiejsze do przetrawienia i absorbują jeszcze bradziej emocjonalnie – nie zapomnę tego wieczora w Bundu w Indiach, gdy siedzieliśmy na progu sklepu i słuchaliśmy odgłosów miasta. Czy koszmarnego muzyka, który przygrywał nam do obiadu w restauracji w La Paz, czy szumu morza na wybrzeżu w Kambodży.

No i pozostają pamiątki. Figurka Buddy, nowozelandzki bożek, australijskie aborygeńskie „śniące obrazy”, słoń-bóg Gensz i obraz Matki Boskiej z Guadalupy?

W końcu pozostają wspomnienia ludzi, kontakty, pocztówki, życzenia na facebooku, to chyba jest najwartościowsze, kiedy można poznawać świat razem z kimś.

A oprócz wspomnień to tak jak powiedział Paul Theroux „Cały blask podróżowania odkrywa się podczas retrospekcji”. Bo tak naprawdę to podróżowanie to ciężki kawał chleba! Pakowanie, gonienie na stacje kolejowe, targowanie się z taksówkarzami, spóźnione loty i odwołane pociągi. Podróżujemy w skrajnych klimatach: można zmarznąć do szpiku kości w Wenecji, roztopić się w słońcu Berlina czy niemalże dostać udaru od wilgoci i ukropu Azji. Czyhają na nas naciągacze, komary, pluskwy i małpy (o tygrysach i krokodylach nie wspominając). Czasami pokój w hostelu przypomina plan filmowy jakiegoś horroru, czasami łazienka nie ma ściany, czasami nie ma łazienki w ogóle. Tak, podróżowanie pozwala nam testować limity własnej wytrzymałości i cierpliwości. Ale może dlatego warto po zdobyciu wszysckiego co było do zdobycia wrócić do swoich czterech ścian, aby siąść w fotelu, otworzyć album ze zdjęciami i pozwolić odzyć wspomnieniom?

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s