Ptasie radio nadaje z Kampotu

Kampot jest małym miastem, z paroma urokliwymi uliczkami, z garstką pięknie odnowionych postfrancuskich i postchińskich budynków i pokaźną liczbą ruin zarastających krzakami. Ot, małe miasteczko nad rzeką. Urokliwe były wieczory, kiedy słońce zachodziło za Słoniowe Góry (już sama nazwa brzmi pięknie), a dziwny most rzucał cień na rzekę. Most dziwny, bo zbudowany jakby z trzech części – od prawej mamy stylowy betonowy łuk, potem dosztukowane żelazne przęsło, a na końcu znów inny odcinek. Jak w Kambodży, nie ma czasu na estetykę, kiedy bieda piszczy.
W mieście tymczasem śpiewały ptaki. Głośno, skrzekliwie. Już się zaczęliśmy zachwycać, gdy okazało się, że to nie żywe ptaki, tylko głośniki umieszczone między budynkami. Po co? Hipotez mieliśmy parę. Najpierw wyobraziliśmy sobie troskliwego burmistrza, który chce przyciągnąć turystów i umilić życie mieszkańców ptasimi trelami. Nie, coś ta wersja nam nie pasowała. Druga hipoteza – mieszkańcy puszczają ptasi śpiew, by wystraszyć szczury i myszy. Też coś nie pasowało. Dopiero po paru dniach wyczytałem w lokalnym przewodniku genezę tego dziwnego dźwięku. Otóż, chińska mniejszość zamieszkująca Kampot wykorzystuje dachy i ostatnie piętra budynków na hodowlę ptasich gniazd. Tak, zupa z gniazd jerzykopodobnych azjatyckich ptaków jest ponoć najdroższym frykasem na ziemi, więc gniazd trzeba sporo produkować. Rzeczywiście, w niebie było sporo niby-jaskółek latających dookoła głośników i zaaranżowanych siedlisk. W sklepie można było nabyć napój z ptasich gniazd, za dolara. Ptasie gniazdo spróbujemy dopiero w Hong Kongu, tutaj na razie się napawaliśmy niebywałą atmosferą miejsca, w którym warczenie motorów, okrzyki dzieci skaczących na trampolinie przed lokalnym centrum handlowym i hałasy z budów przeplatają się z dziwacznie nagłośnionym śpiewem ptaków.

Alturysta_kampot ptaki2 Alturysta_Kampot

Porada:

Kampot to nie tylko urocze miasto. Warto potargować się z jakimś tuk-tukiem i wykupić całodzienną przejażdżkę po okolicy. Wtedy dopiero można zobaczyć przepiękne krajobrazy, powąchać z bliska rosnącego pieprzu, zjeść lokalny smakołyk czy zauroczyć się widokiem Gór Słoniowych. Taki objazd można połączyć z dojazdem do kolejnej miejscowości na szlaku, to znaczy z podróżą do Kep albo do Sihanoukville.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s