Plaża na końcu świata

Znaleźliśmy prawie bezludną wyspę i idealną plażę. Na wyspę Koh Rong trzeba się jednak najpierw dostać. Prom miał płynąć trzy godziny, ale z powodu wysokiej fali podróżowaliśmy ponad cztery godziny. Dosyć dramatycznie, podczas których połowa pasażerów była mokra, ochlapana grzywaczami, jedna czwarta jakoś się trzymała, a pozostała jedna czwarta okupowała na zmianę rufę statku, składając Neptunowi ofiarę z ostatniego posiłku. W końcu jednak dotarliśmy. Koh Rong to spora wyspa, parę kilometrów szerokości i dwadzieścia długości. Na wyspie nie ma ani jednej drogi, jedynie dwie plaże są zaludnione. Dawniej były to tylko biedne wioski rybackie, obecnie powoli cywilizacja zabiera się do dzieła. Nadal jednak Koh Rong jest czymś niespotykanym. Otóż obok turystycznych bungalowów (gdzieś musi się pomieścić te trzydzieści backpakersów dziennie) toczy się dawne wioskowe życie. Leniwe psy siedzą na środku plaży, dzieci bawią się w lokalną zabawę; nie jest to najnowsza playstation; ale ciągnięcie się nawzajem po piasku w plastikowym pojemniku, zrobionym z przepołowionego kanistra. Jest wioskowy bar, gdzie można dostać najtańszą zupę z nudlami na świecie, sałatkę owocową z produktów zerwanych przed chwilą z drzewa i kawę mrożoną, do której lód jest rąbany siekierą.

Alturysta_khrung2 Alturysta_kohrung1 Alturysta_kohrung3
Wieczorem rozkwitają „zachodnie” bary, gdzie ‚westernersi’ sączą pinacolada z parasolką, słuchając Jennifer Lopez. Za płotem istnieje życie równoległe; miejscowi oglądają telewizję w jednym z dwóch telewizorów na plaży; leci właśnie jakiś rzewny tasiemiec kambodżański, a publiczność siedzi na plastikowych krzesełkach z otwartymi buziami, sączy piwo i podjada kolejną miskę zupy z nudlami.
Najprzyjemniej jest po północy, kiedy milkną generatory prądotwórcze i zostajemy w naszej chatce w ciszy. Za ścianą jest już nieprzenikniona dżungla, w podłogach dziury, przez ściany widać księżyc. Mamy wielką jaszczurkę, która chroni nas od komarów; minusem pasażera na gapę jest dźwięk, który wydaje co paręnaście minut; brzmi jak alarm samochodowy i potrafi obudzić umarłego. Cóż, ochrona przed ugryzieniami kosztuje.
Jednego dnia wypożyczamy kajak i płyniemy na bezludną wyspę! Droga nie jest długa, tylko pół godziny przez zatokę. Wiosłujemy na plastikowej łupinie i walczymy z lekkim wiatrem, który ciągle nas odwraca w stronę przeciwną do naszego celu. Obok morskie życie kwitnie; widocznie polują jakieś barakudy, bo co chwilę ławice małych rybek wylatują w powietrze wachlarzami. Dopływamy. Oj, wyspa nie jest już taka bezludna, bo siedzi na niej dwóch Francuzów (którzy są tak samo oburzeni jak my tą bezludnością). Eksplorujemy miejsce. Na niewielki szczyt prowadzą schody z wężowymi poręczami, a tam mała świątynia buddyjska z miejscem, które wygląda na siedzibę pustelnika. Mieszkańca nie ma, ale znów wzdychamy – mało jest bezludnych wysp na świecie.
Płyniemy na drugą stronę  ostrowu. Tam cumujemy do wielkich kamieni (kraby uciekają przed nami) i pływamy w kryształowej wodzie. Potem pojawiają się dwie łodzie z małymi wycieczkami, które też wskakują do wody. Znowu kręcimy nosem na naszą bezludność. Po pół godzinie łodzie zbierają pasażerów i znikają. Zostajemy sami. Tylko kraby, zwiedzione ciszą wychodzą, egzaminują okolicę, zauważają nas i wściekłe wracają w szczeliny skał. Pora wracać do cywilizacji, do naszych drinków z parasolkami i Jennifer Lopez.

Prom z Sihanoukville płynie 2-3 godziny i odpływa dwa razy dziennie. Sihanoukville to brzydkie miasto nadmorskie, w sam raz dla amatorów surfingu, rosyjskich dyskotek i knajp pełnych brytyjskch ekspatów. Ale jest to wygodne i tanie miejsce na przystanek w podróży. Do Sihanoukville można dojechać autobusem i z Bangkoku, i z Wietnamu, a przede wszystkim z Phnom Penh i Sieam Reap. Nocne autobusy zapewniają relatywnie spokojną podróż.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s