Dookoła świata – pakowanie (2) – akcesoria

Część pierwsza listy pakowania: http://wp.me/p32MLw-h6

Gdy zacząłem kompletować listę potrzebnych podróżniczych akcesoriów, włosy mi stanęły dęba. Po pierwsze, listy chętnie udostępniane przez producentów gadżetów spowodowałyby spory uszczerbek w budżecie już na początku podróży. A po drugie – nie widzę, jak bym znalazł na nie miejsce w swoim bagażu. Zacznę od najważniejszego – od plecaka.
Podążając za internetowymi radami wybrałem plecak o pojemności 55 + 5 litrów i uważam to za bardzo dobry wybór.  Zauważam natomiast prawidłowość – im większy plecak tym więcej rzeczy w środku (tak, naturalna skłonność do gromadzenia rupieci), tym ciężej się poruszać po mieście w temperaturze +35, tym ciężej go włożyć i wyjąć z bagażnika autobusu i tak dalej. Plecak jest firmy Blacks (kupiony w promocji za około 200 zł), ale nie przywiązywałbym się do firmy, a co najważniejsze – nie inwestowałbym w super drogi sprzęt. Twój plecak będzie rzucany, szurany po podłodze, wieziony w nieszczelnych bagażnikach, może zamoknąć na łodzi i może na niego nasikać małpa, czy krowa usiąść. Jeżeli się plecak popsuje, zawsze jest legendarna srebrna taśma, którą można użyć, albo można kupić nowy plecak w cenie o połowę niższej niż w Polsce.
Do chodzenia po mieście i na krótkie wycieczki wybrałem torbę do noszenia na bok o wymiarach około 15 x 30 cm. Mieści się w niej książka (przewodnik), aparat fotograficzny, urządzenie do nagrywania dźwięku, grzebień (a co, nie?) i płaszcz przeciwdeszczowy.
Natomiast na duże podróże mam większy plecak, około 25 litrów, w którym jest miejsce na kocyk, przewodnik, jedzenie na podróż i wyżej wymienioną torbę.  W przypadku tak zwanych „dużych podróży” posiadanie TYLKO dwóch przedmiotów jest kluczowe, gdyż tylko w ten sposób można zapobiec kradzieży/ zgubieniu swoich rzeczy.
Pora na listę akcesoriów.

Alturysta_ascesoria

Jak już wspominałem, większość z nich nie musi być kupiona w specjalistycznych sklepach, zacznę od tych, które doradzam kupić „lepsiejsze”.
– pas na pieniądze. KONIECZNY i jeden z niezbędnych sposobów na trzymanie swoich rzeczy bezpiecznie. Najlepszy jest pas bawełniany, z małą ilością plastiku, dlatego nie warto na nim oszczędzać.
– ręcznik podróżny – z mikrofibry – musi być wielkości średniego ręcznika plażowego i musi szybko schnąć. Większość hosteli zapewnia ręczniki, więc będzie on używany okazjonalnie, ale przydaje się w wielu budżetowych miejscach.
– prześcieradło typu „mumia” do podejrzanych pościeli i do hosteli, które nie zapewniają pościeli. Musi być bawełniane i łatwe do zapakowania.
– zestaw pierwszej pomocy. Mądrze dobrany i skompletowany.
Pozostałe akcesoria nie muszą być kupione w specjalnie firmowych sklepach, polecam zachowanie rozsądnego stosunku jakości do ceny.
– mata do yogi – przydaje się do ćwiczeń, ale też w przypadku gdy trzeba nocować na podłodze. Przydaje się też do transportu obrazów i plakatów, które nie zmieszczą się do plecaka.
– torba materiałowa na pranie i brudne rzeczy
– mały kocyk (do zimnych autobusów i pociągów, a także jako wspomożenie podczas zimnych noclegów)
– kubek metalowy – do robienia herbaty i zupek chińskich. Gdy nie ma śniadania w hostelu, kubek nadaj się do robienia owsianki (gdy da się kupić mleko i owsiankę)
– latarka na czoło – przydała się na razie dwa razy
– karty – wozimy, ale jeszcze się nie nauczyliśmy grać w karty
– ścierka do naczyń, nóż, widelec, łyżka
– grzałka. Typowo polski wynalazek, ale jakże praktyczny, zwłaszcza w miejscach, gdzie napoje kosztują dużo. Czasami miło wypić rumiankową herbatę do snu.
– notes i kalendarzyk (nie pokazany na zdjęciu)
– zapalniczka (i spirale na komary)
– zatyczki do uszu (na głośne hostele i autobusy z muzyką ludową)
– nakładka na oczy (na podróż)
– kłódka na szyfr – potrzebna w niektórych hostelach, gdzie można korzystać z sejfów, podobnych do szafek w szatni WF.
– sznurek (do wieszania prania), najlepiej jutowy, z 5 metrów długości.

Do akcesoriów warto dodać też najbardziej nieodzowne lekarstwa:
– paracetamol
– lekarstwo na chorobę lokomocyjną (gdy ktoś potrzebuje)
– tabletki do ssania na ból gardła (po klimatyzowanych pociągach i autobusach)
– tabletki na rozwolnienie – te najbardziej skuteczne – będą potrzebne zwłaszcza gdy tragedia się zdarzy bezpośrednio przez podróżą, albo np. na Machu Picchu. W wielu problematycznych żołądkowo krajach, np.w Indiach lepiej kupić miejscowy środek w lokalnej aptece, lepiej działa na miejscowe problemy.
– sole mineralne, konieczne na uzupełnienie elektrolitu po problemach żołądkowych
– środki na malarię – o tym napiszę szerzej w osobnym tekście.
– DEET – najskuteczniejszy środek na komary,
Ostatnim elementem akcesoriów były nasze środki kosmetyczne. Tutaj było łatwiej, gdyż można było dzielić większość rzeczy. W przypadku jednej osoby lista wyglądałaby następująco:
– mydelniczka z mydłem. Wróciliśmy do tradycji, mydło zużywa się wolniej niż preparaty w płynie, łatwiej też i ekonomiczniej je używać w czasie podróży.
– szampon. Kupowany co parę tygodni.
– szczoteczka do zębów i pasta do zębów
– nici dentystyczne
– pianka do golenia (wystarcza nam średnio na 2 miesiące), maszynki do golenia jednorazowe
– krem po goleniu, krem pod oczy (odrobina luksusu się należy a co).
– pałeczki do uszu,
– dezodorant
– olejek do opalania
– pomadka do ust (konieczna w Ameryce Południowej, na zimną pogodę).
– szczypczyki do paznokci
– papier toaletowy – co najmniej dwie rolki

Na koniec lista rzeczy, które wyrzuciliśmy, bo były nieużyteczne, albo zupełnie irracjonalnych pomysłów, którymi są raczeni podróżujący przez firmowe sklepy. Na to szkoda pieniędzy i kręgosłupa:
– duża latarka
– poduszka podróżna dmuchana. W większości samolotów rozdają firmowe poduszki. Jeżeli lecisz Ryanairem, to lądujesz i tak za półtora godziny, a zasnąć się nie da z powodu ustawicznych głośnych komunikatów.
– poduszka podróżna materiałowa. Kupiliśmy i wyrzuciliśmy już w Azji. Proszę państwa, cały świat ma poduszki, a jak nie ma, to ma się polar, który można zwinąć o podłożyć pod głowę.
– korek uniwersalny do zlewu. Ulubiony przez przewodnik Lonely Planet i cytowany wszędzie. Prać można w zlewie i bez korka, trzeba tylko pewnej sprawności.
– tabletki do dezynfekcji wody. Woda po ich użyciu smakuje jak z basenu, więc żadna to przyjemność. Poza tym, wodę w butelkach można kupić obecnie wszędzie na świecie.
– kocherek gazowy kempingowy. W większości przypadków nie musisz nawet gotować, ponieważ jedzenie na ulicy jest tańsze niż produkty które byś musiał kupić na obiad.
– śpiwór. Jeżeli jest potrzebny na np. wycieczki górskie, można śpiwór pożyczyć w agencji turystycznej. Poza tym kompletnie nieprzydatny
Na koniec tej części rada: jak sprawdzić czy ma się odpowiednią ilość bagażu. Zapakuj swoje plecaki, ubierz pełny ekwipunek, po czym przespaceruj się 20 minut po okolicy, wejdź schodami na trzecie piętro i parę razy zdejmij i załóż plecak. Ten test powinien pokazać, czy masz za dużo bagażu, czy nie. Oto zdjęcie zapakowanych plecaków.

Alturysta_widok 2 Alturysta_widok1

W trzeciej części tekstu omówię najbardziej kosztowne drobiazgi: sprzęt techniczny. No i dodam parę zdań o niezbędnych w podróży amuletach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s