Bezbronne homo sapiens w dżungli

Dżungla jest w wielu miejscach na ziemi, ale to w Malezji można spotkać taką prawdziwa, oryginalną, istniejącą w tym samym miejscu od stu trzydziestu milionów lat. Park Narodowy Taman Negara poszedł turystom na rękę i zbudował kilometry pomostów, którymi są obudowane najważniejsze ścieżki. „Co za niepotrzebne ułatwienie” myślę, ale już po parunastu minutach uczę się, jak bardzo człowiek nie pasuje do głębin lasu deszczowego. Trudno się przyzwyczaić do upału i do wysokiej wilgotności, nawet po deszczu. Pocimy się z każdej strony i ten pot czują owady. O dziwo, nie jest za dużo komarów, ale we znaki dają się małe muszki.

W lesie tropikalnym, takim prawdziwym jak w Taman Negara, człowiek nie czuje się istotą władczą, na szczycie piramidy pokarmowej. Dookoła dźwięczą cykady, hałasując jak młot pneumatyczny. Do spoconej skóry lgną insekty, owady i inne żyjątka, których nigdy w takich wielkościach nie widzieliśmy. Krajobraz zmienia się co parę metrów: tutaj nasłoneczniona łąka z kilkumetrowymi trawami, tutaj mroczny, wilgotny jar, tutaj cały ekosystem ukryty w cieniu ogromnego drzewa, z którego jest widoczny tylko pień. Pod nogami mrówki (dwu centymetrowe), gąsienice, gdzieniegdzie pomknie wąż. No i pijawki. Czają się w niepozornych zeschłych liściach i czatują na nas. Kiedy wyczuwają ofiarę, zwijają się jak sprężynka i skaczą! Na szczęście mamy długie nogawki i spodnie w skarpetkach, więc zabawa ogranicza się do zdejmowania krwiożerców ze skarpetek. My mamy szczęście, ale mijani turyści mają albo tłuste kluseczki już uwieszone na łydkach, albo krwawe ślady po nich. Kilka godzin, parę kilometrów i czujemy się jak po zdobyciu Everestu.

Z lasem tropikalnym trzeba ostrożnie, z szacunkiem. Mam wrażenie, że gdybyśmy nie wynaleźli ognia, którym można palić, niszczyć i degradować, nie bylibyśmy gatunkiem naczelnym w dżungli. Tutaj jesteśmy tylko niepraktycznie zbudowanymi, nieowłosionymi i delikatnymi dwunogami.

Alturysta_taman n1 Alturysta_taman n2 Alturysta_taman n3
Jak dojechać?
Polecam dojazd z Kuala Lumpur, autobusem do Jerantut, potem taksówką do Kuala Tembling i potem trzy godziny łodzią. Są też droższe wersje mikrobusów turystycznych zapewniające przejazd kompleksowy.
Noclegi
Jedynym dostępnym w internecie miejscem był luksusowy ośrodek przy samym parku narodowym. Można pojechać w ciemno, w wiosce leżącej po drugiej stronie rzeki – Kuala Tahan jest wiele kwater prywatnych; z klimą, albo bez. Radzimy tylko omijać czas ferii szkolnych.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s