Miasto przyszłości

Singapurskie metro (MRT) rozdaje ulotki podróżnym. Seria komiksów pokazuje, dlaczego potrzebny jest remont torów. Na jednej ojciec wiezie dziecku tort urodzinowy, który po pełnej wstrząsów jeździe metrem jest kompletnie zniszczony. W innej historyjce pani wybiera się na randkę, która okazuje się być nieudana, bo po pełnej wertepów jeździe metrem psuje się i fryzura pani i makijaż. Wszystkie ulotki w języku malajskim, chińskim i angielskim. Oczywiście, metro będzie działać bez zakłóceń, ulotka tylko przeprasza za hałas, który doświadczą mieszkańcy nocą, kiedy tory będą wymieniane. Praktyka niespotykana w Polsce, czy nawet w Wielkiej Brytanii, gdzie każdy remont oznacza miesięczne zamknięcia linii i odwołane pociągi. Singapur, jako jedne z najbogatszych miast świata może sobie pozwolić także na takie luksusy jak klimatyzowane pociągi, nawet klimatyzowane stacje metra.
Spacerujemy po Garden by the Bay (Ogrody nad Zatoką), nowym nabytku Singapuru. To futurystyczne ogrody, z wielkimi niby-drzewami w kształcie kielichów, jakby przeniesione z filmu Avatar. Budowle są super ekologiczne, bo zbiorniki umieszczone na górze kielichów zbierają deszczówkę i rosę i zasilają rośliny, które rosną na konstrukcjach. Na razie kielichy są gołe, z małą ilością pnączy, ale w ciągu paru lat park będzie wyglądał jak prawdziwy ogród przyszłości. Z tyłu ciągle zadziwia budowla hotelu Bay Sands Hotel, zbudowanego z trzech wież, na którzy położono ogromną platformę, z barami i basenami.
Wracamy z centrum do naszego apartamentu i po raz kolejny delektujemy się sterylnym singapurskim blokowiskiem, na którym nie ma brudu, grafiti i połamanych ławek. Nie wiem, czy to nieskończona ilość zakazów i nakazów stworzyła z typowego azjatyckiego portu miasto idealne. A może mieszkańcy nauczyli się szanować prawo, które trzyma w ryzach społeczeństwo? Gdy mijamy wypielęgnowany trawnik publiczny, otwartą dla wszystkich farmę motyli, widzimy kilkadziesiąt starszych pań ćwiczących Tai Chi na boisku do siatkówki. Chwilę później mijamy policjantów, którzy badawczo wypytują nas w nieskazitelnym angielskim; co robimy tutaj, jak długo jesteśmy i gdzie mieszkamy. Brzmi to jak przesłuchanie, ale przeprowadzone jest w tonie przyjacielskiej i życzliwej rozmowy. Na koniec uspokojeni policjanci pytają, czy potrzebujemy jakiejś pomocy i życzą nam przyjemnego pobytu w Singapurze. Tak, miasto przyszłości musi być pilnowane pilnie przed intruzami i nieproszonymi gośćmi.
Czy Singapur jest zatem miastem idealnym? Chyba nie, bo słyszymy od naszych gospodarzy o robotniczych kontenerowych osiedlach imigrantów z Indonezji i Indii, którzy mieszkają po dwadzieścia osób w pokoju na brzegu portu. Dla Singapuru tania siła robocza to zbawienie i siła napędowa gospodarki. Mało też widać w naszej okolicy prostytutek, które przybywają z całych Indochin w poszukiwaniu lepszego jutra. Wiele z nich trafia w ręce mafii i kończy jako ofiary handlu żywym towarem. Miasto przyszłości ma swoje ciemne strony, których nie widać na pocztówkach.

Alturysta_sing2

Alturysta_sing3

Alturysta_sing4

Ile dni poświęcić na Singapur?
Mimo powszechnej opinii podróżników, że Singapur jest nudny i nieciekawy, radziłbym poświęcić temu miastu więcej czasu niż 24 godziny, co najmniej trzy dni. My spędziliśmy tam aż siedem dni.
Warto – nie warto:
– warto zobaczyć dzielnice Chinatown z buddyjską pagodą z relikwią zęba Buddy, Little India (także ciekawe świątynie) i Gaylang.
– warto się przejść wzdłuż rzeki Singapore (ale podarować sobie rejs łódeczką i drogie restauracje z naganiaczami).
– nie warto: Nasza wycieczka na Sentoze była stratą czasu. Jest to sztucznie stworzona wyspa, pełna wesołych miasteczek i japońskich turystów. Reklamowane plaże Sentozy są mało interesujące, chyba że ktoś woli widok kilkunastu kotwiczących statków pod nosem.
Jak przetrwać w Singapurze:

  • najdroższe są noclegi: Kiepski hotel z pokojem bez okna kosztuje około 50 SGD (131 zł), łóżko w najgorszym hostelu od 12 SGD (32 zł).
  • jedzenie: danie obiadowe w jednym z Singapurskich hawkersów – ulicznych barów kosztuje od 3 SGD (8 zł). Sok ze świeżych owoców – od 1 SGD (2,6 zł). W turystycznych miejscach w centrum ceny posiłków szybują w górę zawrotnie.
  • komunikacja – jednorazowy bilet na metro kosztuje w zależności od odległości około 1,8 do 3 SGD. (ok. 4 do 7 zł).

 

Najlepsze plenery:

  • polecam piękną, widokową ścieżkę po dżungli na górę Mount Faber (105 m.n.p.m.). Można zobaczyć kawałeczek pięknej dżungli (ale uwaga na małpy!)
  • Fort Canning – park położony w centrum miasta, nadaje się na popołudniowy odpoczynek po zwiedzaniu centrum, ale nie oczekujcie za wiele. Tną komary.
  • na jednodniową wycieczkę nadaje się Park Narodowy Bukit Timah, aczkolwiek może być tłoczny w weekendy, także dojazd jest długi i skomplikowany.
  •  Singapurskie ZOO – bezklatkowe i nowoczesne, aczkolwiek zanadto skomercjalizowane – od 17 SGD (45 zł)

 

Zakupy w Singapurze:

  • pamiątki i tanie rzeczy można nabyć w centrum handlowym przy stacji MRT Bugis. Tam jest też świetny hawkers (uliczne restauracje) zwany Albert Centre.
  • dla wielbicieli markowych towarów najlepsza jest Orchard Street (ale to wszystko co ta ulica oferuje, szkoda czasu na zwiedzanie).
  • elektronikę można kupić w centrum handlowym przy Town Hall. Ale uwaga: ceny nie są rewelacyjne, na poziomie polskim.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s