W singapurskim domu

Nie podajemy rąk na powitanie, tylko skłaniamy głowy w szacunku. Zdejmujemy buty w samym progu i idziemy umyć nogi. To zwyczaj chińskiego domu, więc dostosowujemy się bez szemrania. Rodzina Xian mieszka na 10 piętrze galeriowca w Singapurze. Z okna widać kawałek parku i morze innych, identycznych galeriowców. Cóż, ponad pięć milionów mieszkańców stosunkowo małej wyspy musi się gdzieś pomieścić. Mieszkanie państwa Xian jest wszechstronne; dwa poziomy, cztery sypialnie, a na dole ogromny hall z kuchnią. W oknach tylko po jednej szybie, zresztą okna są częściej otwarte niż zamknięte w tropikalnym klimacie miasta. Po nowozelandzkich wichurach i australijskiej jesieni trudno nam się przyzwyczaić. W Singapurze jest naprawdę gorąco. Pogody nawet nie poprawia przelotny deszcz; parę minut po chwilowym ochłodzeniu temperatura wraca do normy (to znaczy 33 i więcej), wzrasta za to wilgotność. Dlatego w domu państwa Xian śpi się bez kołdry, bez prześcieradła, za to z dużą walcowatą poduszką.
W pokoju dziennym na ścianie jest powieszony mały ołtarzyk buddyjski, z chińskimi znakami i półeczką na dary i kadzidełka. Każdego rana pali się tam nowe kadzidełko. Pani domu często siedzi na podłodze, na zimnych kaflach, pomiędzy kuchnią a pokojem dziennym i czyta gazetę. Pracuje do późna, przynosi pracę do domu i nawet o 10 wieczorem ciągle siedzi wpatrzona w tabelki na ekranie komputera. Śniadania są skromne i praktyczne. A to zupa z jackfruit, imbiru  i słodkiego ziemniaka, albo gotowane mango, żadne tam jakieś zachodnie wymysły.
Wydaje się nam, że gospodarze chętniej mówią rebusami i zagadkami, niż przedstawiają sprawy po imieniu i bez ogródek. „Ręcznik można tutaj wieszać, ale lepiej bliżej okna, na tym wieszaku” – poucza nas nasz gospodarz. „Organiczne odpady do tego wiaderka, papier i plastiki najlepiej wyrzucić do pojemników na parterze”. Mimo, iż nasi gospodarze dobrze mówią po angielsku, mało rozmawiamy, dopiero pod koniec wizyty pani domu się trochę rozkręca i opowiada o ulubionych potrawach i daje rady, kiedy najtaniej kupić poszczególne owoce. Czujemy się bardziej obserwowani, z dystansem i szacunkiem, jako my biali, z innego świata, niepasującego do azjatyckiej rzeczywistości.
Po pięciu dniach spędzonych w singapurskim bloku żegnamy się z naszymi nieprzeniknionymi gospodarzami i mimo iż oni się uśmiechają życzliwie na pożegnanie, to wiemy o chińskiej kulturze codziennej mniej niż przedtem.

Alturysta_sing1
Republika Singapur – państwo – miasto na wyspie znajdującej sie na samym cyplu Półwyspu Malajskiego.
Języki urzędowe: angielski, mandaryński, malajski i tamilski.
Gęstość zaludnienia – 7546 osób na kilometr kwadratowy (trzecie miejsce na świecie)
Wysokość kar:

  • palenie w miejscu publicznym – ok. 2600 zł
  • jedzenie albo picie w metrze – 1310 zł
  • śmiecenie – 2600 zł
  • życie gumy – 2600 zł
  • kradzież sygnału internetowego sąsiadowi: 13100 zł
  • karmienie ptaków – 1310 zł
  • nie spuszczenie wody w publicznej toalecie – wysokość kary nie podana
  • przewożenie owocu duriana komunikacją publiczną – wysokość kary nie podana
  • posiadanie najmniejszej ilości narkotyków – kara śmierci wykonywana w najbliższy piątek po zapadnięciu wyroku
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s