Inkaskie złoto w Cuzco

Siedzimy na Plaza del Armas w Cuzco, dawnej stolicy inkaskiego imperium i czujemy się, że jesteśmy w centrum uwagi. Właśnie przed chwilą opędziliśmy się od czyściciela butów, który chciał koniecznie wypastować nasze trapery (es posible amigo!), a już pojawia się chłopiec tytułujący się „Picasso Junior” i prezentujący swoje obrazki schowane w klaserze na znaczki. Chłopiec znika niepocieszony, bo obrazków nie chcemy; pojawia się pośrednik wycieczek do Machu Picchu, dwa dni za niecałe 200 dolarów. Tak, współczesne inkaskie złoto to nieustanny strumień turystów zafascynowanych zaginioną na zawsze inkaską kulturą i marzących o zdjęciu z lamą i Machu Picchu w tle. Czujemy się trochę wykorzystani, płacąc za wygórowane ceny wycieczek, ale w końcu siedem cudów nowożytnego świata ma swoją odpowiednią cenę.
Naprzeciwko nas rozłożyła się ogromna katolicka Katedra Zwiastowania, na prostopadłej ścianie rynku wyrósł kościół Świętej Rodziny. Obie świątynie zostały postawione na zburzonych inkaskich świątyniach, a kamienie z których zbudowano ściany pochodzą z rozebranych obiektów starożytnego kultu.

Alturysta_DSCN1570

Górujący nad miastem krzyż został postawiony na wzgórzu Saqsaywayan, na ruinach świątyni słońca, na sąsiednim wzgórzu biała rzeźba Chrystusa Triumfującego wznosi się w miejscu dawnej świątyni księżyca. Można powiedzieć, że chrześcijaństwo zawojowało Cuzco skuteczniej niż Hiszpanie. Dlatego peruwiańscy indianie badają teraz, odtwarzają dawne rytuały, sięgają do tradycji, by ochronić te szczątki przedkolonialnej tożsamości, jaka przetrwała.
Zwiedzamy katedrę wcześnie rano, tuż przed mszą, kiedy jeszcze nie działają kasy biletowe (w Cuzco zwiedzanie kościołów jest płatne). W środku króluje rzeźba czarnego Chrystusa na krzyżu – Chrystusa od Trzęsień Ziemi. W bocznej nawie figury mają naturalne włosy i są ubrane w szaty, trochę jak manekiny na wystawie sklepowej. Jest i Matka Boska z suknią z motywem wijącej się rzeki – to starożytny znak inkaskiej bogini Pachamamy – Matki Ziemi zaadoptowany do katolickich obrzędów. Podziwiamy słynny obraz Ostatniej Wieczerzy – podobny do tych spotykanych we Włoszech i Hiszpanii, na obrazie w centralnym punkcie leży upieczona świnka morska – lokalny przysmak. W przewodniku piszą o rozlicznych procesjach, w tym procesji Bożego Ciała, w czasie których elementy dawnych kultów dominują nad mitologią chrześcijańską. Zadziwiające, do jak rozległych kompromisów musiał się uciec Kościół katolicki by zdobyć rząd dusz wśród podbitych ogniem i mieczem Inków.
Wystarczy rozmyślań, nabieramy oddechu i zapuszczamy się w wąskie uliczki pełne identycznych biur podróży i niezmordowanie wytrwałych naganiaczy; teraz pora na negocjacje naszej ‚strasznie drogiej’ wycieczki do Machu Picchu. To małe miasteczko położone kilkadziesiąt kilometrów od Cuzco przetrwało hiszpański najazd i tylko dlatego nie zostało przekształcone w kolejne katolickie sanktuarium, że przemyślni Inkowie opuścili miasto i je ukryli na kilka wieków przed najeźdźcami. Chwała Bogu i Pachamamie!

Alturysta_DSCN1081

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s