Rytm Limy

Lima żyje rytmem, pulsuje każdej sekundy, w dzień i w nocy. Jedziemy busikiem zatłoczoną Aleją Argentyńską. W środku jest pełno, ale nasz konduktor dalej gwiżdże i macha rękami na wszystkich potencjalnych klientów, wywołując przystanki docelowe. W autobusie zgiełk, bo kierowca puścił na cały regulator salsę, do której przyłączyło się dwóch samozwańczych perkusistów; jeden wali przez otwarte okno w karoserię busu, drugi przytupuje nogami. Ktoś podgwizduje melodię. Podziwiam konduktora, który właśnie zdążył kupić butelkę wody na skrzyżowaniu, wpakować dwóch kolejnych klientów do środka, pokiwać znajomemu, rozebrać wzrokiem przechodzącą dziewczynę i na końcu wskoczyć do jadącego już busa.
Wysiadamy, do starego miasta idziemy Aleją Wyzwolenia, mijając dziesiątki sklepów z fartuchami pielęgniarskimi, sztucznymi szczękami, fotelami dentystycznymi i wózkami inwalidzkimi. Wygląda to niepokojąco i dziwnie, ale dopiero potem, gdy wchodzimy w ulicę drukarzy i okulistów, sprawa się wyjaśnia. W Limie starodawnym zwyczajem poszczególne cechy trzymają się razem, tworząc branżowe uliczki, jak w średniowiecznych miastach.
No i dochodzimy do Plaza de Armes, z monumentalną katedrą (zbudowaną na ruinach świątyni Inków), parlamentem i pałacem burmistrza. No i miało być krótko – pisali w przewodnikach: Lima to nieciekawe miasto – tymczasem i dwa dni za mało na obejrzenie wszystkiego. Tutaj jesteśmy zauroczeni ceremonią odprawy warty (http://alturysta.pl/posluchaj-ceremonia-odprawy-warty-w-limie/) przy dźwiękach El Condor Pasa, tutaj zaciągają na zwiedzanie pałacu burmistrza, tutaj dziwne Muzeum Gastronomii Peru, a na koniec dosyć grotestkowe Muzeum Inkwizycji – z woskowymi figurami przedstawiającymi łamanie kołem, wlewanie wrzątku do oka i inne hiszpańsko – katolickie atrakcje.
Wracamy busem, bardziej cichym, bo pełnym ludzi wracających po pracy. Ale dalej słychać puls Limy, miasta które przetrwało właściwie wszystko najgorsze co mogło przetrwać: kolonizację, inkwizycję, przewroty społeczne i rozruchy, nie wspominając trzęsień ziemi i pożarów które równały kilkakrotnie Limę z ziemią. Lima chce zapomnieć o złej historii i myślę, że w pozytywnym budowaniu wyprzedza wiele skostniałych i rozleniwionych miast Europy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s