Pora kanikuł

Siedzę na lotnisku Demodedowo i staram się nie zwariować. W trzykondygacyjnej hali odlotów przypominającej stary dom towarowy kłębi się parę tysięcy podróżnych. Ponieważ jest początek września – większość leci na wakacje. Na tablicy odlotów wyświetlają się kolejno Warna, Hurghada, Phuket, Sharm, Agadir, Teneryfa, Monastyr… Tłum jest rozemocjonowany i… lekko pijany.

Domodedovo1

Nawoływania, krzyk dzieci i nerwowe szarpanie się rodzin w drodze na wymarzone wakacje to typowy obrazek urlopowego tłumu. Naprzeciwko mnie siedzi starsze małżeństwo, które kurczowo trzyma obrazek z ikoną Bogurodzicy tak jak by ich Transareo leciało do nieba. Obok w różowym obcisłym kostiumie pani, wyglądająca na pięćdziesiąt lat, wiezie ze sobą ładnych kilka kilogramów nadwagi plus dwa kilo botoksu. Domyślam się, że specjalnie wstrzykniętego na okoliczność podróży. Na różowym wdzianku ma wyhaftowanego złotymi nićmi Kermita Żabę mówiącego „To be or not to be”. Tymczasem wołają do samolotu do Burgas. Nerwowo ustawia się kolejka, tu wywraca się plastikowy kubek z szampanem, a pani z ikoną Bogurodzicy dzwoni jeszcze do rodziny „zadzwonię za chwilę, z samolieta”.

Egipt i Tunezja są teraz dla biedaków. Porządni Rosjanie odpoczywają w Tajlandii, Meksyku czy na Malediwach. Tam gdzie tylko doleci Aeroflot i Transareo. Im dalej, tym lepiej. Rosjanie kochają podróżować, i chyba ponad półwieczny zakaz opuszczania kraju był największą karą, jaka mogła ich spotkać. Jergieniew napisał, że zakaz podróżowania to nie tylko ograniczenie przestrzeni, ale zakodowanie strachu przed światem jako wrogą zagranicą, którą trzeba odkodować. Rosjanie odkodowują świat jak mogą najlepiej, nadrabiając lata izolacji. I robią to sposób niepowtarzalnie odmienny od innych nacji.

Tutaj Rosjanie się przeważnie rumienią i przytakują „tak, nasi to potrafią wczasować, już w samolocie są pijani”. Dlatego na urlopie Rosjanie starają się stronić od siebie, jeżeli się da, albo znaleźć odludzie, gdzie nie ma swoich. „Nie było w Bangkoku naszych, tego naszego bydła” mówi sekretarka do kolegi wspominając wakacje. Pamiętam, jak jeszcze przed wyjazdem wysyłała e-meile, zaznaczając, że „jest dostępna pod telefonem” (och, to nasze słowiańskie męczennictwo przedowników pracy), „ale proszę pamiętać, że jest siedem godzin różnicy czasu” (czyli nie jakaś tam biedna Jałta czy Ukraina). Tak, Rosjanie i Rosjanki uwielbiają pokazywać i demonstrować swój status. Widać to na ulicach, po markach samochodów, widać po ilości drogich iPhonów, widać po wypełnionych torbach z zakupami z Louis Vitton i Haroddsa w samolocie Aeroflotu Londyn-Moskwa.

W tym szaleństwie, hedonizmie zaistnym, jest ogromna życiowa mądrość. „Żyj tak jakby jutra miałoby nie być”. I czy chodzi tutaj o ogromne zakupy, czy to wypicie najdroższego szampana do kolacji bez okazji, Rosjanie są nauczeni, że póki historia i władza pozwala się bawić, bawić się należy. Bo po co myśleć o jutrze, jak jutro jest nieodganione, niepewne?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s