Duchy Malty

Maltańczycy są narodem głęboko wierzącym, odsetek wiernych uczęszczających do kościoła jest najwyższy w Europie. Na mszy kościół pełen, szumią wentylatory, a kryształowe żyrandole są przykryte białymi płóciennymi pokrowcami, wyglądając jak jakieś dziwne stwory. W barokowym wnętrzu wybija się wielkością figura św. Franciszka z gołębiem w ręku. Jak się później okazało, Franciszek miał tego dnia ważne zadanie do wypełnienia. Słuchamy mszy, a na zawieszonych telewizorach wyświetlane są teksty pieśni i czytań, w dosyć kiczowatej oprawie graficznej typu wodospady, zachody słońca i ręce złożone do modlitwy w killkudziesięciu konfiguracjach. O ironio często pada słowo Allah, gdyż tak się nazywa Bóg w języku maltańskim. Na kazanie ksiądz siada, a z telewizorów płynie odtwarzane na wideo kazanie. Organów nie ma (klimat nie za bardzo sprzyja piszczałkom), za to jest zawodząca gitara. Po mszy 8 mężczyzn bierze Św. Franciszka na plecy i wynosi przed kościół.

Alturysta_IMAG0640

Ksiądz święci zwierzęta: psy, koty papugi, rybki, a nawet sowę i osiołka. Zwierzęta bardziej są zainteresowane sobą nawzajem, niż święceniem, za wyjątkiem ratlerka który szczeka na widok rzeźby Franciszka i na widok wody święconej wyrywa się prawie jak w dziecko Rosemary. Parafia chwile później stoi na wąskiej uliczce, po czym żegna św. Antoniego, który wraca na swoje miejsce do kościoła, przy akompaniamencie osiołka, który właśnie się obudził i szatańskiego ratlerka. Ale Malta to nie tylko żarliwy katolicyzm, to cały system mających się świetnie zabobonów, Jest i złe oko (L-Ghajn), bowiem spluwa się na obcięte włosy u fryzjera, by ich nikt nie zaczarował, na nowo wybudowanym domu wiesza się jądra byka, a łodzie rybackie maja rzeźbione oczka które też maja odstraszać złe duchy.

Alturysta_DSCN6394 - Copy

Na wyspie Gozo kupuję w miejscowej księgarni ksiażkę “Duchy Malty”. Sprzedawczyni pyta tajemniczo: “W duchy pan wierzy”? “Nie, nie wiem” – odpowiadam – “A pani?”. “Może” tajemniczo odpowiada sprzedawczyni. Książka jest nużąca, chociaż duchów w niej wiele. Głównie te straszące brytyjskich kolonistów – tych z dawnych czasów, i tych, którzy skuszeni niska ceną domu postanowili się osiedlić w nawiedzonym i opuszczonym od lat domu. Sliema i Valetta, z wąskimi uliczkami, wiszącymi balkonami i starymi bramami jest nastrojowa i w swój sposób magiczna i aż się prosi, aby jakiś duch się zalęgł w kominie, piwnicy czy w szafie.

Alturysta_DSCN6004 - Copy

Ale bardziej Maltę prześladuje trudna przeszłość; brytyjska, arabska i francuska, pełna krwi i przemocy. Sporo jeszcze duchów będzie musiał odpędzić kaznodzieja głoszący homilię z płyty DVD.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s