Boczne uliczki Valetty

Malta jest małym krajem. Stolica małego kraju też nie jest zbyt rozległa. Jak przeżyć zwiedzanie Valetty w której na kilku uliczkach gromadzą się codziennie tłumy zwiedzających? Gdzie sklepy z pamiątkami na każdym kroku? Proste. Trzeba zboczyć z utartego szlaku sklepów z pamiątkami wzdłuż Republic Street, prowadzącej od głównej bramy, poprzez rynek aż nad morze.
Nie trzeba dużo kombinować, wystarczy wybrać się na wycieczkę dookoła półwyspu na którym się mieści stolica. Spacerując wzdłuż wybrzeża widać najpierw jeden z dawnych fortów wyspy – Fort Manuel, a w tle krajobraz psuje blokowisko hotelów Sliemy. Warto się zapuścić w boczne uliczki, gdzie naprawdę toczy się życie Maltańczyków.

Alturysta_DSCN6466

Tutaj pan wyrzuca śmieci podgwizdując Rigoletto (trochę włoska natura), tutaj otwierają się drzwi i jesteśmy świadkiem rodzinnego obiadu toczącego się metr od ulicy. Staruszki wyglądają przez ażurowe balkony. Papużki świergolą w zaułkach, drażniąc koty, które nerwowo przechadzają się pod balkonami.

Alturysta_DSCN6463
Wdrapujemy się na skarpę, by odpocząć na chwilę w jednym z dwóch ogrodów Valetty. Malta nie ma za dużo ogrodów, gdyż tropikalny klimat nie rozpieszcza roślinności. Dookoła fontanny trójka robotników, którzy nie są pewni czy już powinni skończyć sjestę, czy nie. No i matki z dziećmi, nadaktywnymi jak wszędzie na świecie.
Wszędzie widać też pozostałości po Brytyjczykach – a to skrzynka pocztowa z inicjałami Królowej Wiktorii, potem katedra anglikańska, trochę zapomniana i pewnie niezbyt lubiana przez rodzimych patriotów.

Na wycieczkę najlepiej wybrać się po południu, gdy upał robi się znośniejszy, kończąc już razem z miejscowymi, którzy dopiero wieczorem wybierają się na nocne spacery zwane passigiatta. Wtedy też można zajrzeć na główną ulicę Valetty. Znikają ostatnie wycieczki objazdowe, wczasowicze wracają do swoich 5 gwiazdkowych kurortów, a zostają miejscowi, napawający się chłodem i spokojem. W kościele kończy się msza przy szumie wentylatorów,  Wtedy warto znaleźć jeden z dawnych pubów, zwłaszcza ten, w którym spotykają się na piwo miejscowi. Nad drzwiami zachęcająca tabliczka ‚zapraszamy również turystów’. Czujemy się zaproszeni i siadamy przy lokalnym piwie przy ceratowym stoliku. Jest jak w angielskich pubie, tylko że dostajemy typowo śródziemnomorskie przekąski do piwa: oliwki i suszone pomidory. Potem w końcu można wrócić na główny plac Valetty i razem z miejscowymi i resztkami turystów oglądać tańczącą fontannę i cieszyć się spokojem wieczoru.

Alturysta_DSCN5982

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s