Nie tylko Big Ben, czyli anty-ikony

Ikony Londynu zna każdy: czerwone budki telefoniczne, Królowa, policjanci z charakterystycznymi nakryciami głowy, czarne taksówki, piętrowe autobusy… o tym nie trzeba pisać. Ale w tym mieście można znaleźć też sporo anty-ikon. Pisał o tym angielski tygodnik TNT, a ja trochę ściągam, trochę uzupełniam.

1. Wymioty

Cóż, kultura pubowa jest podstawą brytyjskiego społeczeństwa. W pubach bywa się zawsze, szczególnie po pracy, wieczorami, w weekendy, a nawet podczas lunchu. Jak się łatwo domyślić, przedawkowanie alkoholu powoduje ową nieprzyjemną dysfunkcję układu pokarmowego. Często spotykaną zwłaszcza po piątkowej nocy, oraz przed Bożym Narodzeniem, jako owoc rozlicznych Christmas Parties. Nie warto byłoby o tym pisać, gdyby nie fakt, że dla wyspiarzy i wyspiarek opowiadanie o tym, gdzie i jak się wymiotowało stanowi świetny temat do dyskusji i jest chętnie podejmowany w towarzystwie. Podobnie panowie, mogący się pochwalić zębami wybitymi w czasie pubowych potyczek z chlubą noszą ubytki jako oznakę waleczności.

2. Gazeciarze

Ciemnoniebiescy i żółci roznosiciele darmowych gazet, najczęściej Pakistańczycy i imigranci z Bangladeszu i Sri Lanki na trwale wpisali się już w kolorowy londyński krajobraz. Pojawiają się po trzeciej po południu, okupując najbardziej zatłoczone przejścia. Wymachują gazetami z werwą, jakby mieli co najmniej tyle rąk, ile ma hinduskie bóstwo. W końcu czas to pieniądz, a im szybciej upłynnią swoje pół tony papieru, tym prędzej zasiądą nad kolacyjnym kurczakiem tikka masala.

3. Tłok

Tłok jest wszędzie: w metrze, na ulicach, w sklepach, w parkach i pubach. Tłumy turystów zagubionych, robiących fotografie, tłumy pracowników City mknące przez London Bridge, tłumy kupujących i kieszonkowców na Oxford Street. Trudno znaleźć w Londynie miejsce odludne. W końcu ponad 14 milionów dusz stłoczonych na ponad półtora tysiąca kilometrach musi gdzieś żyć, poruszać się i egzystować.

4. Turyści

Do obrazu tłumu wpisują się turyści, zagubieni w wielkim mieście, ciekawi, albo po prostu zmęczeni przemierzonymi kilometrami. Gubią bilety, robiąc zatory w metrze, stoją po lewej stronie schodów ruchomych, powodując wściekłość pędzących gdzieś Londonerów.

5. Zepsute metro

Tube, czyli underground (nie mylić z Subway’em) – ikona sama w sobie – jest największym w świecie muzeum techniki. Dlatego nie ma się co dziwić, że 146-letni system z trudem radzi sobie z 3,5 milionowym tłumem codziennych podróżników. Do tego wychodzą wyśrubowane procedury bezpieczeństwa, brytyjska biurokracja i obawy przed kolejnym atakiem terrorystycznym. Najczęstszym powodem zamkniętej linii jest „signal failure”, co oznacza, że prawdopodobnie szczur wpadł na szynę z wysokim napięciem i zrobił spięcie, uniemożliwiające dalszą jazdę pociągów. Częste są także „faulty train”, „passenger accident” (samobójcy przytrafiają się średnio co tydzień). Tylko czasami wita nas anegdotyczny napis „adverse weather conditions”, co oznacza, że spadł śnieg, albo „leaves on track”, oznaczający, że jest jesień.

6. Moda

Obok Paryża, Milanu i Nowego Yorku, Londyn jest jedną ze stolic światowej mody. Ale z drugiej strony, Brytyjczycy cenią sobie wygodę, a do wyglądu nie przywiązują wagi. Dlatego widok pań i panów ubranych w garsonki i garnitury prosto spod igły krawca dziwi, zwłaszcza jeżeli to tych szykownych ubrań nosi się tenisówki i adidasy. Na porządku dziennym są też „słoniowate” futrzane buty noszone w środku lata oraz szpilki i czółenka na gołych nogach w środku zimy.

7. Przeciąg

Przeciągi mogą być różne: ciepłe, zakurzone wzbudzane przez pociągi metra, zimne wiatry w wąskich, wiecznie zacienionych uliczkach, wiatry mokre, z mrzawką oblepiajacą każdego bez względu czy ma parasol, czy nie. W końcu przeciągi z chińskich, hinduskich, arabskich restauracji, przynoszące zapachy wzbudzające apetyt, albo obrzydzenie.

8. Śmieci

Londyn cierpi na brak koszy na śmieci od czasów zamachów IRA w latach osiemdziesiątych. Nie ma więc się co dziwić, że Brytyjczycy kładą śmieci tam, gdzie popadnie. Dotyczy to zarówno pudełek po kurczakach KFC, jak i gazetach zostawianych w każdym zakamarku metra. Kupy śmieci rosną w najbardziej uczęszczanych miejscach, dlatego turyści z lubością robią zdjęcia parlamentu Westminster otoczonego różnokolorowymi kupkami. Śmiecenie nie jest moralnie naganne, znacznie bardziej nieprzyzwoite jest wpychanie się do kolejki. Ale w końcu, tak jak to ktoś kiedyś powiedział, Londyn jest śmietnikiem świata. Trzeba jednak przyznać, że jak na śmietnik jest on stosunkowo dobrze uporządkowany.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s