Moskwa – powitanie

No i sie stało. Srebrnoniebieski samolot lini Aeroflot wylądował z paroma podskokami, a z nim i ja. Rozemocjonowany, ciekawy i trochę przestraszony. Moskwa przywitała przytłaczającym upałem, spalinami i hałasem. Celniczka z chmurnym wzrokiem wbiła pierwszą pieczątkę do paszportu, nie odpowiadając nawet na moje wyćwiczone „zdrastwujtie”. No nie za dobry początek.

Parę kroków od terminalu czekał na nas czerwony pociąg Aeroekspress, łączący lotnisko z centrum miasta. Dziwna to była podróż. Najpierw jechaliśmy lasem, gęstym sosnowym i brzozowym, niczym w jakiejś puszczy. Potem pojawiły się pierwsze satelickie osiedla – wielkie dwudziestopiętrowe bloki, niektóre z cegły, inne z płyty żelbetowej, inne w nowoczesnym stylu, z łukami, złoceniami i marmurowymi portalami okien. Prawie przy końcu minęliśmy slamsowe osiedle immigrantów ze wschodu, którzy egzystują w czteropiętrowych kontenerach, suszą pranie, śpią w upale i robią swoje małe biznesy, podczas gdy bogaci przemykają obok klimatyzowanym pociągiem.

Po wyjściu z pociągu Dworzec Białoruski jawił się jak zaczarowany zamek, z basztami, bramami i zdobieniami – na dodatek w kolorze seledynowym. Na zewnątrz było już mniej bajkowo, ale nadal egzotycznie: tłum podróżnych w garniturach, rencistki sprzedające rajstopy na chodniku, dziewczyny w miniówkach z najnowszymi torbkami Louis Vitton, zebracy, wojskowi w charakterystycznych wielkich czapkach, i cwaniakujący taksówkarze. Stanąłem zdezorientowany. Cały plac przed dworcem, tak jasno i przejrzyście wyglądający na mapie był ogromnym placem budowy poprzetykanym kilkupasmowymi szosami. Wśród tego chaosu kluczyli piesi, po niby pomostach ułożonych z grubych desek. W którą stronę iść? Skoncentrowałem się na pisanej cyrylicą tabliczce z nazwą ulicy, wydukałem coś i poszedłem wzdłuż wykopów, ogrodzeń i stoisk z gazetami i majtkami, obok białej cerkwii ze złotymi kopułami i świeżo zbudowanych wiezowców z granitu i szkła. I tak, bez zbytnich fajerwerków zaczęła się przygoda z Moskwą, miastem pełnym sprzeczności i kontrastów tak wielkich, że aż trudno to sobie wyobrazić.

(12/09/2012)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s