Londyn, czyli czego nie pokazały kamery

Ostatnie dni w City były zupełnie inne od typowych, szarych garniturowych dni roboczych. Duch anarchii wdarł się w dusze księgowych, maklerów i sekretarek. Widać to było po ulicy skąpanej nie w czerni i granacie marynarek i garsonek, ale w błękicie dżinsu.

Wystarczyło zmienić ubiór, a i atmosfera zrobiła się luźniejsza i bardziej weekendowa. Chętnie były odwiedzane puby, a w czasie lunchu każdy prawie zrobił sobie spacer w stronę stacji Bank, gdzie odbywały się krwawe prostesty. Panował nastrój solidarności, gdyż – jak napisała to jedna z felietonistek dziennika „The London Paper” – „nie winni są ludzie, winny jest system. My też musimy płacić podatki i spłacać kredyty mieszkaniowe”.

Największe wzburzenie wśród pracowników City wzniecił pokazywany w wiadomościach widok bankierów z RBS machających do demostrantów banknotami 10-cio funtowymi. Royal Bank of Scotland jest instytucją najbardziej winioną za kryzys i zdemaskowaną na wypłacaniu milionowych premii prezesom, którzy doprowadzili bank do ruiny. Tam gdzie jedni czuli się jak na majówce, inni dalej walczyli o zauważenie i zrozumienie swoich żądań.

Największy chaos panował przy Banku Anglii. Policjanci nerwowo rozglądali się za kolejnymi prowokacjami alterglobalistów, ktoś rozsypał koński obornik przed wejściem do banku, inna brygada pakowała właśnie do radiowozu kolejnego złapanego anarchistę, zakutego w kajdanki. Przed Royal Exchange urządzono ścianę pamięci zmarłego wczoraj demonstranta. „Mordercy! On przyszedł demonstrować przeciwko G20 oraz kapitalizmowi”

Służby porządkowe nie zdążyły jeszcze zlikwidować napisów z wczorajszej demonstracji:

„Kapitalizm zabija”, „Pieniądz zabija”, „Awaria systemu (System failure)”, „Jobs, not bombs”, „Bicie nas nie pomoże w naprawi ekonomii”, „Plugawi bogaci nienawidzą śmierdzących biednych”

Na ścianie obok wejścia do metra, na placu, gdzie demonstrujący byli przetrzymywani przez policję godzinami

„Zamknęli nas jak w klatce. Viva demo!”.

Po godzinie 17 rozluźnieni, cieszący się końcem tygodnia bankierzy mieszali się z demonstrantami, z niewyspanymi policjantami i japońskimi turystami. W piątek zapowiadają świetną pogodę, więc wiosna na nowo wybuchnie w Londynie, puby i restauracje wypełnią się, w sobotę miliony popędzą na przedświąteczne zakupy, a w poniedziałek po G20 pozostanie tylko wspomnienie.

 

W służbie systemu: W oczekiwaniu na demonstrantów.

W służbie systemu: W oczekiwaniu na demonstrantów.

 

Cityworkers: Za kratami czują się bezpiecznie.

Cityworkers: Za kratami czują się bezpiecznie.

 

Na żywo: Mass media w ogniu cyklonu.

Na żywo: Mass media w ogniu cyklonu.

 

Policja vs. alterglobaliści: Anarchia uporządkowana.

Policja vs. alterglobaliści: Anarchia uporządkowana.

 

Człowiek-pająk Alain Robert: Jeszcze przed chwilą zdobywał szczyt wieżowca banku Lloyds.

Człowiek-pająk Alain Robert: Jeszcze przed chwilą zdobywał szczyt wieżowca banku Lloyds.

 

Dlaczego: W czasie demonstracji zmarł jeden z protestujących.

Dlaczego: W czasie demonstracji zmarł jeden z protestujących.

 

Na służbie: W obronie systemu.

Na służbie: W obronie systemu.

 

City wraca do codzienności: Jutro już tych napisów nie będzie.

City wraca do codzienności: Jutro już tych napisów nie będzie.

(03/04/2009)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s