Jak melon

Rosjanin jest trochę jak melon. Z zewnątrz twardy, chropowaty, szpetny. I dopiero kiedy dostać się do wewnątrz, ma się pełny obraz. I tacy są Rosjanie i Rosjanki. Prawie nie uśmiechający się, czasami smutni, gburowaci. W moim biurze nie było inaczej; codzienne rozmowy z Tatianami, Aleksandrami i Sergiejami ograniczały się do grzecznościowego ‚dzień dobry’ i krótkiej pogawędki, raczej z obowiązku niż przyjemności.

Tak było do czasu, kiedy zostałem zaproszony na wieczorną nasiadówkę po pracy. A raczej uroczyste obchody Dnia Pracownika Sektoru Budownictwa. A ponieważ pan Sergiej szedł na dwutygodniowy urlop, okazja była podwójna: urlop i święto.
Na stół w pokoju narad wjechały więc ogórki, pomidory (działkowe, nie supermarketowe), słonina, szynka, ciasto no i melon. Uwaga: melon rosyjski, lepszy niż ten z Uzbekistanu, bo słodszy. Nie zabrakło wina i – aby było światowo – tequili.
Były toasty – za sektor budownictwa, za gospodarzy, za gości, za Rosję, za Szkocję, za Polskę też. I tak jak w porównaniu z melonem, ponure na co dzień towarzystwo biurowe przekształciło się w jedną rodzinę. I zaczęły się dyskusje o tym, co Rosjanom najprzyjemniejsze; o banji, czyli lokalnej odmianie sauny (koniecznie z bitkami wierzbowymi), o daczach, czyli weekendowych ostojach spokoju moskwian, którzy na co dzień żyją w blokach i z naturą mają mało kontaktu.
Dyskutowaliśmy też o jedzeniu, o siedemnastu rodzajach barszczu, o pierożkach (które nie są pierogami), o blinach, o kawiorze (no jakże) i o sushi, które ostatnio zawładnęło rosyjską kuchnią.

Przyszedł też czas wyszukiwania podobieństw rosyjsko-polskich, i od ‚Czterech Pancernych i Psa’ i ‚Wilka i zająca’ aż po podobne zamiłowanie do świniny, kurczaka i słoniny. Potem było trochę narzekania na wszystko – co też mamy dosyć wspólne w obu nacjach – a potem się rozeszliśmy do swoich domostw. I mimo, że nazajutrz w biurze wszyscy byli podobnie ponurzy i gburowaci (zwłaszcza na kacu), dla mnie było to jednak ciekawe i ważne doświadczenie. Pierwszy raz bowiem od paru tygodni udało mi się zajrzeć za tą skorupkę melona i przekonać się, ze sądzenie na podstawie pochopnych obserwacji może być daleko mylące.

(19/09/2012)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s