Ladies and Gentelmen, czyli lukier i politura

W Polsce damy i dżentelmeni wyginęli w 1945 roku. Tak się zwykło mówić. W Anglii ladies and gentelmen spotyka się na każdym kroku. Przynajmniej na drogowskazach do toalet i w komunikatach dla podróżnych wygłaszanych przez automaty w metrze, na stacjach kolejowych i lotniskach. Na pierwszy rzut oka przemili Anglicy i Angielki zniewalają swoją ogładą. Excuse me, sorry, please, good bye, thank you słyszy się na każdym kroku. Ludzie częściej uśmiechają się do siebie, a w sklepach radośni sprzedawcy z werwą pakują towary i życzą na dodatek miłego dnia. Policjanci, łagodni jak baranki ulegają prośbom turystów i pozują z nimi do zdjęcia, a na dodatek zapytani o drogę tłumaczą z cierpliwością, którędy, jak i gdzie dojść. Tak, codzienna życzliwość do drugiego człowieka to wyspiarski standard. I niestety jedyny objaw człowieczeństwa, jaki można spotkać w Wielkiej Brytanii.

Excuse me usłyszysz bardzo często, ale nie łódź się – w metrze panują prawa dżungli. Kto pierwszy zajmie miejsce siedzące? Kto pierwszy dopcha się do poręczy? Kto w ogóle wejdzie do wagonika (w szczycie czasami trzeba przepuścić 2-3 pociągi, by w końcu wejść do środka)? Nie mieszczą się już ludzie w pociągu, mimo iż w środku sporo miejsca? Tak, tak! Londyńczycy lubią stawać tuż przy drzwiach i wisieć jak nietoprze na poręczach, ale przesunąć się i ustąpić miejsca następnym osobom? Nie! Nie w Londynie.

Thank you mówi się często, ale rzadko ustępuje się miejsca starszym. No, chyba że staruszka zawiśnie tuż nad wracającym z banku menedżerem zatopionym w lekturze gazety.

Kupa dużo kosztujePo psach sprząta się kupy (kara od 20 funtów w dzielnicy Hounslow; do 1000 funtów w Kew Gardens). Ale ludzie śmiecą gorzej niż psy. Wszędzie walają się kubki po kawie, paczki po czipsach i zużyte gazety. W sklepach odzieżowych podłoga jest zasłana poprzebieranymi ubraniami. Nie podoba się ta sukienka? To rzucam na podłogę. Rozlałem colę na podłogę w Tesco? Nie martw się, odłóż ją na bok i odejdź jak najprędzej. Pewnie ktoś to zaraz posprząta, chyba że ktoś inny wcześniej złamie na tym nogę.

Have a good day mówi urzędniczka/ pracowniczka banku/ pracownik infolinii odprawiając kolejnego klienta z kwitkiem. Był pan umówiony na spotkanie? Nie, proszę zadzwonić na infolinię (50p/ min) i się umówić. Pan źle wypełnił formularz, proszę przyjść jeszcze raz. Pan nie rozumie? I am terribly sorry, try next time. Have a good day!

A gdzie się podziały maniery Sherlocka Holmesa? Czy zasłyszane przeze mnie w pracy w zeszłym tygodniu powiedzenie „a pig with lipstick is still pig” („uszminkowana świnia jest ciągle świnią” [świnia to bardzo negatywne określenie kobiety]) było tylko wypadkiem przy pracy? Obawiam się, że nie. Lukier i politura bardzo pomaga w codziennym życiu, ale po dokładniejszym przyglądnięciu się temu, co lukier skrywa, mit ladies and gentelmen pryska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s